Jeśli latem szukacie miejsc na Jurze, gdzie nawet w największy upał da się przyjemnie powspinać, to Skała nad Potokiem w Sułoszowej zdecydowanie zasługuje na miejsce w czołówce.

Na Jurze nie brakuje “chłodniejszych” rejonów. Od strony Krakowa, te które są w bliskim zasięgu to m.in.

Ale Skała nad Potokiem ma coś, czego nie oferuje żadna skała powyżej.

To miejsce ma swój wyjątkowy klimat – potok płynie dosłownie przy samej ścianie, więc po mocnej wstawce można schłodzić zmęczone stopy w wodzie. 😄

Przy ściąganiu liny trzeba nawet uważać, żeby nie wpadła do potoku.

Warto jednak dobrze zaplanować wizytę. Rano skała długo trzyma wilgoć po nocy – szczególnie w dolnej części tworzy się charakterystyczny „glut”, który utrudnia wspinanie. Dlatego najlepiej celować tam raczej po godzinie 12:00.

Wtedy miejsce pokazuje swoje najlepsze oblicze – spokojne, chłodne i z naprawdę świetnym wspinaniem, zwłaszcza na drogach poprowadzonych bezpośrednio nad potokiem.

A wisienką na torcie jest to, że samochód parkujemy praktycznie pod samą skałą i to jeszcze w cieniu.

📍 Jak dojechać?
Tutaj koordynaty Google Maps

Jak wygląda wspinanie?

Drogi mają około 20 metrów długości.

Na rozgrzewkę warto spróbować Strefy Wibracji VI+ po lewej stronie, gdzie stoimy na twardym gruncie, tzn. pod ścianą nie płynie woda.

Lewa część skały

Ja przyjechałem z myślą o Massdamerze VI+, 19 metrów pięknego wspinania po wapieniu o strukturze przypominającej ser. Niestety, w pierwszym ringu tkwił patyk, co prawdopodobnie oznaczało gniazdo ptaka gdzieś wyżej, więc odpuściliśmy, żeby nie niepokoić lokatorów.

Padło więc na

Lot nad smoczym gniazdem VI.1

Kamil na filarku

I muszę przyznać, że to naprawdę świetna droga.

W górnej części wychodzi się na efektowny filarek, dość mocno odstający od skały. Zdjęcia tego nie oddają, ale na filarku było czuć pod nogami sporo powietrza. Za pierwszym razem wszedłem na filarek od lewej strony, bo tak trochę sugeruje położenie ringa. Przy kolejnym przejściu wszedłem frontalnie i według mnie to lepsza opcja. Człowiek czuje się trochę, jakby wchodził na niewielki okap, ale po obu stronach czekają bardzo dobre klamy.

Można też zrobić klasyczną “żabkę” – przykucnąć na nogach przy wyprostowanych rękach i chwilę odpocząć przed końcówką.

Jedyny minus? (choć niekoniecznie to musi być minus, ja tam lubię takie wyzwania) Bardzo czujny start.

Kamil, próbuje wyskoczyć do lepszych chwytów

Na lewą rękę dostajemy świetny chwyt, na prawą pozostaje niewygodna dwupalczasta dziurka, a dobrych stopni praktycznie nie ma. Następne sensowne chwyty są dosłownie kilka centymetrów poza zasięgiem.

Poradziłem sobie tak, że mocno skręciłem prawe biodro do ściany i wyciągnąłem się jak struna. Dosłownie o centymetry udało się sięgnąć kolejnego chwytu, a mam 195 cm wzrostu.

Jestem ciekawy, jak rozwiązują ten start inni. Może właśnie przez ten pierwszy ruch droga ma nieco niższe oceny. Dla mnie jednak całość jest fantastyczna, a sam filarek wynagradza wszystko.

Gra o Trzon

Obok znajduje się jeszcze Gra o krzon VI.1. Jest zdecydowanie łatwiejsza na starcie i oferuje bardzo przyjemne, techniczne wspinanie po płycie. Trochę w górskim stylu.

Recto

Na kolejnej wizycie koniecznie chcę spróbować Recto VI.3+. Komentarze na 8a.nu brzmią bardzo zachęcająco:

„Bardzo ładne techniczne wspinanie. Trochę krawądek, trochę dziurek, trochę oblaków i klamy w nagrodę na koniec. Najtrudniejszym 3+ to nie będzie, dość dużo restów jak na tę wycenę.” – Oliwia

Mała wskazówka

Polecam wrzucić linę do kubła na liście (ja zamówiłem taki z marketu), dzięki temu lina zostanie czysta i sucha.

Jeśli szukacie miejsca na wspinanie podczas trzydziestostopniowych upałów, to moim zdaniem trudno o lepszy wybór.

Będziecie się dobrze bawić. 🤘

Głosy gości / Wystaw ocenę
[Razem: 2 Średnia ocena: 5]