Kapitan Garliczka położony w malowniczej miejscowości Garliczka, ten imponujący kawałek skały stanowi nie tylko doskonałe miejsce do wspinaczki, ale także idealną oazę spokoju w otoczeniu przyrody.

Koniecznie muszę wspomnieć o swoim towarzyszu wspinaczki, Wieśku, który zabrał ze sobą córkę Hanię. Zabawne, że największym strachem Hani są mrówki! To pokazuje, jak pięknie można wprowadzić młodsze pokolenie w świat wspinaczki i natury.

Kiedy dojechaliśmy na miejsce zastanawiałem się gdzie podziała się reszta wspinaczy?

Dlatego uważam, że jednym z głównych atutów Kapitana Garliczki jest jego relatywnie mała popularność wśród wspinaczy.

Warto wspomnieć o korzystnej wystawie północno-zachodniej, która sprawia, że nawet podczas upalnych dni można znaleźć trochę ochłody w cieniu skał. Dużym plusem jest również przestrzeń do dyspozycji, co umożliwia rozłożenie koca czy przygotowanie sobie wygodnego miejsca do odpoczynku między próbami.

Wydaje mi się, że lepiej nie pojawiać się przed 10:00, ze względu na poranną wilgoć, która pokrywa skałę w jej dolnych partiach. Zaraz obok znajduje się potok, zresztą przez który trzeba przeskoczyć, żeby się dostać pod skałę.

Pamiętaj tylko, że Kapitan Garliczka znajduje się na prywatnej posesji. Zachowajmy więc czystość i porządek wokół skały, zostawiając otoczenie tak, jak je zastaliśmy.

Parking i dojazd

Koordynaty: Google maps

Dobrym punktem orientacyjnym przy dojeździe może być przystanek autobusowy (ja zaparkowałem dosłownie przy nim), skąd wędrujemy jeszcze około 150 metrów prosto wzdłuż drogi, by dotrzeć na pole, skąd już powinniśmy dostrzec imponującą sylwetkę Kapitana Garliczki.

To relatywnie niedaleko od centrum Krakowa ok. 25 min jazdy, co sprawia, że jest to doskonała opcja na szybką wycieczkę w piękne tereny Jurajskie dla mieszkańców Krakowa i okolic.

Pamiętajmy także o ostrożności, aby nie uszkodzić roślinności podczas przechodzenia przez pole. W ten sposób będziemy mogli cieszyć się urokami Kapitana Garliczki przez wiele lat.

Wspinanie

Kapitan Garliczka to rzeczywiście miejsce, które zachęca do wspinaczki, ale raczej oferuje wyzwania dla bardziej doświadczonych wspinaczy.

Trudności niestety są nieco wyższe, przeważnie w zakresie VI – VI.2, co może sprawić, że osoby początkujące nie będą się tu dobrze bawić, chociaż z drobnymi wyjątkami 2x V.

Warto wspomnieć o swoim towarzyszu wspinaczki, Wiesku, który zabrał ze sobą córkę Hanię. Zabawne, że największym strachem Hani są mrówki! To pokazuje, jak pięknie można wprowadzić młodsze pokolenie w świat wspinaczki i natury.

Walka o krzyż

Jedną z ciekawszych dróg na Kapitanie Garliczce jest Walka o Krzyż V, która daje wiele frajdy. Jest to doskonała droga do nauki tradu, a rysa, na której zawiesiliście wędkę dla Hani, pozwala na wykorzystanie całego setu frendów czy kości.

My wspinaliśmy się czysto sportowo, ale jak widzicie mamy tutaj możliwość nauki zakładania własnej asekuracji, co stanowi znakomitą okazję do rozwoju dla tych, którzy chieliby w przyszłości wspinać się w górach.

Centrum wstydu V+

Bardzo estetyczna linia! Cudowna!

Łapiemy za odstający od skały płat i idziemy po dobrych stopniach. Szczerze mówiąc nie odczułem tej drogi jako V+, ale nowością dla wielu może być to, że wspinamy się po skosie.

Wpinki ulokowane są w dobrych miejscach. Pozostaje jedynie zebranie eksów po skończeniu drogi. Nie wiem jaki stosujecie system w takim wypadku, ale u nas Wiesiek po prostu zszedł w ramach treningu zbierając żelaztwo

Drogi krótkie i harde

Warto zaznaczyć, że niektóre drogi, takie jak Diastema VI.2+ czy Rysa Gałki VI.1+, mogą być dość ryzykowne, ze względu na umiejscowienie cruxu nad drugą wpinką. Oczyma wyobraźni widziałem już, jak podczas wydawania liny Wiesiek spada i spotyka się z moją głową.

Odpuściliśmy sobie te pozycje z MENU, jako że nie mieliśmy kija do wpinek aka lagi wstydu.

Przechowalnia Żuli -VI

To dłuższa droga, z jednym czujnym ruchem, który jednak wymaga pewnej precyzji. Hania bawiła się w dechę!

Myślę, że zmieniłbym jej nazwę na “Rozgrzewkowa”.

Rysa Turbo” VI.1

“Rysa Turbo” VI.1 to klasyk i uważam, że nawet gdyby się tu miało przyjechać tylko dla niej – to zdecydowanie warto. Naprawdę rzadko spotykam tak estetyczne linie na Jurze.

Choć może być wyzwaniem, zwłaszcza dla tych, którzy nie czują się pewnie w rysie, to zapewnia niezapomniane wrażenia i satysfakcję po jej pokonaniu. Parafrazując, próbuj ile sił fabryka dała, bo taka formacja może się szybko nie powtórzyć.

Niestety nie udało mi się jej przejść on sajtem. Wziąłem blok!

W tamtym momencie nie byłem pewny czy starczy mi pary do kolejnej wpinki, a te odległości są tu znaczne. Za to Wiesiek uznał, że ta droga jest “rześka”, ale z drugiej strony to robił już trudniejsze VI.1.

Stanowisko posłużyło nam do założenia wędki, żeby popatentować drogę obok. W tym celu użylismy ekspresa kierunkowego.

Sprężarka VI.1+

To doskonała opcja dla tych, którzy poszukują czujnych ruchów po płycie i małych ryskach.

Najwidoczniej nie jesteśmy kozakami, bo użyliśmy wędki, ale Wiesiek przeszedł gładko. Na pewno wrócimy po styl RP.

Podsumowując

Kapitan Garliczka to miejsce pełne wyzwań i przygód, które z pewnością warto odwiedzić wielokrotnie, aby odkryć wszystkie jego tajemnice i ukryte skarby wspinaczkowe.

W dodatku nawet latem nie będziesz narzekał na skwar, oraz nie będziesz musiał ustawiać się w kolejce pod drogę.

Żyć nie umierać!

Głosy gości / Wystaw ocenę
[Razem: 2 Średnia ocena: 5]