Muszę powiedzieć, że dawno nie miałem tak pozytywnych odczuć zarówno co do miejsca, jak i samego wspinania. Pazurek to naprawdę fantastyczna skała.
Jeśli szukasz:
- cienia w upalne dni (wystawa wschodnia + las),
- długich dróg (nawet do 25 m),
- płyt i okapów,
- oraz przede wszystkim spokoju i braku tłumów,
to Pazurek jest dla Ciebie.

Na Pazurek przyjechałem z Kacprem i Kubą, których poznałem na Libanie i Freneyu. Obaj wspinają się w zakresie VI.1+ / VI.2 i to w zupełności wystarczy, żeby dobrze się tu bawić. Kuba to chyba jedyna osoba, którą znam, co ma większy zasięg niż ja, więc styl wspinania podobny, a Kacper robi bardzo dobrą kawę i to są dokładnie Ci ludzie, których warto mieć w ekipie.
Kacper rozłożył nawet slacka. Warto dodać, że pod ścianą jest płasko i komfortowo, więc można przyjechać większą ekipą i urozmaicić dzień dodatkowymi aktywnościami.

Parking?
Gigantyczny – nie trzeba się nim w ogóle przejmować (zdjęcie mówi samo za siebie).
Koordynaty Google Maps

Jak wygląda wspinanie na Pazurku?
Gdy zobaczyliśmy wielki odłup na froncie skały, od razu postanowiliśmy zacząć właśnie od niego. Na jego górze znajduje się duża półka (widać ją na zdjęciach). Najwygodniej wejść tam kantem — łatwy teren nie przekracza IV.

To właśnie tam się rozgościliśmy. Do około godziny 11:00 to najcieplejsze miejsce ze względu na wschodnią wystawę, potem szybko znika ze słońca.

Mamy tam do wyboru dwie linie.

Żurek na Żabie
Zaczęliśmy od łatwiejszej opcji: Żurek na Żabie VI.1+. To fajna płyta, ograniczona z lewej strony rysą, a z prawej „Drogą przez Polskę”. Charakter stopni jest dość ciekawy zamiast typowych dziurek mamy bardziej lejkowate struktury i obłości.
Szczerze? Miałem wrażenie, że droga jest wyraźnie łatwiejsza niż wycena – Może VI+, na pewno nie przekracza VI.1. Dobry wybór na rozgrzewkę.
Ślady po Śladach

Potem wstawiliśmy się w pierwsze VI.2. Okap na starcie wyglądał dość groźnie i zastanawiałem się, czy nie lepiej się wycofać. Ale ciekawość zwyciężyła! 😀
Okap ma dobrą asekurację, ale trzeba uważać na potencjalny lot na półkę. Po 2–3 dynamicznych ruchach jesteśmy już przy kolejnej wpince i pojawiają się dobre klamy.
Dalej długo jest spokojnie, a crux pojawia się dopiero na końcówce – wymagający ruch na równowagę. Trzeba dobrze ustawić nogi na tarcie na wybrzuszeniu i tak wybić się do stanowiska.


Obie linie wydawały się odrobinę łatwiejsze niż sugeruje wycena, ale warto zaznaczyć, że odległości między wpinkami są spore. Jeśli ktoś wspina się głównie na panelu, może to być bardziej wyzwanie psychiczne niż fizyczne.
Droga przez Polskę

Następnie weszliśmy w Drogę przez Polskę VI.1+. Nazwa pochodzi od formacji na początku, która faktycznie przypomina mapę Polski i to nie jest naciągane.
Droga zaczyna się bulderowo, a potem prowadzi przez odspojoną płytę. Wspinanie po jej poszarpanej krawędzi jest dość „powietrzne”, mimo że technicznie nie napotykamy na trudności.
Końcówka okazała się najciekawsza – wymagała kombinacji balansu i tarcia. Można ją zrobić na dwa sposoby, tzn. ja wszedłem bardziej prawą częścią płyty (idąc rysą – korzystając ze ściany po prawej, co jest gorszą opcją) i musiałem zrobić delikatny trawers do stanowiska. Kuba szedł „książkowo” nie przekraczając płyty i nie miał problemu.
Jak to pisze Tomasz w komentarzu na 8a_nu
“Spędziłem tam dużo czasu szukając i próbując różnych możliwości, bo jest ich sporo – czy iść rysą i z niej przejść w płytę (tylko trzeba znaleźć stopnie i sekwencję), czy od razu płytą (to też niełatwe)?”
Kwiatuszek dla Blondynki VI.1
Nasz główny cel dnia. Droga bardzo dobrze oceniana i faktycznie – robi świetne wrażenie.
Początek jest zdecydowanie trudniejszy niż wcześniejsze drogi. Następnie dochodzimy do okapu z jedną – dwoma kluczowymi dziurkami na dwa palce. Trzeba się z nich odważnie wyjść wyżej, żeby pokonać okapik.
Genialne ruchy i bardzo satysfakcjonujące wspinanie.
Moim zdaniem jedna z ładniejszych dróg w tej wycenie.
Creme de la Creme: Bellissima VI.3
Będąc już tak blisko, nie wybaczyłbym sobie, gdybym nie spróbował Bellissimy VI.3.
Wszystkie drogi weszły OS, ale miałem zbyt dużo szacunku do tego jebutnego OKAPU (zdjęcie tego nie obrazuje), żeby na koniec dnia się w nią wstawić na prowadzeniu. Założyliśmy więc wędkę korzystając z lini Kwiatuszka, trzeba odbić na prawo ok 2,5m powodując duże wahadło.

Niestety przy samym końcu, pod ogromnym okapem, zabrakło mi dosłownie ~15 cm do kluczowej klamy – poziomej rysy. Utknąłem właśnie tam.
Droga jest wymagająca techicznie i nieco wytrzymałościowa – długa płyta, małe struktury, balans (chwyty w cruxie półotwarte krawądki, i stopień ustawione są w jednej lini środka cięzkości. Możnaby skorzystać z prawej nogi na tarcie, żeby się odbić do rysy, ale jest to trudny ruch bo stopa tego tarcia nie znajduje, a stopni, żeby ją odstawić brak.) i precyzyjna praca stóp. Pod okapem można odpocząc, ale kluczowe jest samo dojście do niej.
Okap pokonuje się centralnie, z dobrym mega stopniem i klameczkami, ale samo utrzymanie się na nim używam klameczki w “plecy” jest męczące.
Trudne na OS, bo do końca człowiek nie wie czy iść na wprost środkiem czy jego lewą stroną.
Na pewno tu wrócę – sama ta droga jest warta przyjazdu.
Podsumowanie
Pazurek to ogromna skała z bardzo estetycznymi, długimi drogami. Do tego:
- brak tłumów,
- świetny parking,
- dużo cienia i komfort pod ścianą,
Szczerze nie rozumiem, dlaczego wszyscy cisną do Rzędkowic czy Witkowych Skał i stoją w kolejkach.
Ale może lepiej, żeby tak zostało… przynajmniej dla nas 🙂
Pazurek to Bellissima! Jura w najlepszym wydaniu
Podobne przygody
SKLEP
- Prezent dla wspinacza - zestaw treningowy 3w1
189,00 złPierwotna cena wynosiła: 189,00 zł.149,00 złAktualna cena wynosi: 149,00 zł.
WESPRZYJ JEDNĄ LINĘ
Dzięki Twojemu wsparciu mogę spokojnie tworzyć kolejne artykuły, a Ty możesz czytać blog bez reklam. No i w ogóle sprawiasz, że mam motywację, bo ktoś to docenia! ❤️


Bądź na bieżąco