Na niespełna 17-kilometrowy, jednodniowy trekking z Kuźnic (1025 m n.p.m.) na Kościelec (2155 m n.p.m.) przeznaczyć trzeba około 9 godzin. Zimą lub przy złej pogodzie należy zaopatrzyć się w dodatkowy ekwipunek (np. raki i czekan, kije trekkingowe) oraz w zapas kondycji. Ta ostatnia przyda się, jeśli nie chcemy „zdychać” w drodze powrotnej – na parking, na którym zostawiliśmy swój mechaniczny pojazd.

Osobom wytrenowanym polecam rower, gdyż wozić tyłek autem, to każdy potrafi. Wszystkich także dotyczy zdolność do zachwytu, która to będzie w użytku na tej średnio trudnej trasie. Przekonajcie się, czy pejzaże niczym z „Władcy Pierścieni” okażą się w Waszym mniemaniu być więcej warte niż ten spory wysiłek, który będzie trzeba ponieść.

Skąd wzięła się nazwa Kościelec?

To on (z Czarnego Stawu Gąsienicowego)
Z tej perspektywy wygląda trochę płasko. W świecie wspinaczkowym na taki teren mówimy połóg lub “ależ parch”

Kości z Kościelcem – czy coś mają wspólnego?

W dziele pt. “Żywoty Cezarów” historyk Swetoniusz podaje, że przekraczając w styczniu 49 roku p.n.e. Rubikon Juliusz Cezar wraz ze swymi wiernymi oddziałami wszczął wojnę domową w republice rzymskiej. Późniejszy imperator miał ponoć wówczas wypowiedzieć symboliczne zdanie, które w pamięci potomnych zapisało się na trwałe.

Owa sentencja brzmiała: Alea iacta est (dosłownie: “kostka została rzucona“), co od wieków tłumaczy się jako “kości zostały rzucone“. A rozumieć to należy z grubsza tak: skoro się rzekło “A”, to trzeba powiedzieć “B”, czyli uczyniwszy bezpowrotnie pierwszy krok, należy pójść za ciosem.

Ja za nim poszedłem i zdobywszy dawno temu po raz pierwszy wysoką górkę, co i rusz wypatruję kolejnych wzniesień. 🙂 Ostatnimi czasy poniosło mnie również na Kościelec, aczkolwiek drogą wspinaczkową:

W czasach Cesarstwa Rzymskiego Tatry wyglądały niemal tak samo jak dziś, tyle że ich stałymi mieszkańcami byli rozmaici reprezentanci górskiej fauny i flory. Mało który z ówczesnych przedstawicieli homo sapiens, widząc wysokie szczyty, zapuszczał w te rejony. A już na pewno żaden nie zastanawiał się, jakby tu nazwać kolejno podziwiane wierzchołki. Tym bardziej jeszcze nie było absolutnie żadnej możliwości, aby jakkolwiek poprzez nazewnictwo wyróżnić szczyt wznoszący się wyżej niż 530 m ponad powierzchnię Czarnego Stawu Gąsienicowego.

Wprawdzie mało wybitny (ledwie 45 metrów), ale za to jak mocniej (pogodą) przywali, to nie ma zmiłuj – klękajcie narody 😉

Kościelna wieża i Grań Kościelców

Kościelec szczyt w Tatrach. Wejście zimowe szlakiem
Na szczycie Kościelca. Zwykłe wejście zimowe czarnym szlakiem

Co więcej, nikomu z żyjących nie przyszłoby do głowy, aby piramidalny kształt tej góry utożsamiać z nieco jakby przyciętą kościelną wieżą. Bo tak uczynili współcześni Słowianie, nad których duszami rządy sprawowali katoliccy hierarchowie. I taka jest etymologia miana Kościelec “przypiętego” do szczytu w Dolinie Gąsienicowej w Tatrach Wysokich.

Wokół niego rozciąga się większa formacja dużych “wypustek” skalnych znana jako Grań Kościelców. W jej skład wchodzą: Zadni Kościelec (2162 m), Mały Kościelec (2110 m), Kościelcowa Przełęcz (2110 m) oraz przełęcz Karb (1853 m n.p.m)

Masyw Kościelca TOPOgrafia

Potoczek w trakcie zimy. Wspinaczka na Czubę nad Karbem
Ostatni wyciąg nad Czubę nad Karbem. Stąd pięknie widać Kościelec

A w samym stricte masywie Kościelca – na jego ścianach: wschodniej i zachodniej (ta druga cieszy się większym uznaniem) tatrolodzy wyróżnili kilkanaście pomniejszych lokacji i każdą z nich nazwali. Jakby się komuś w przyszłości trafiło to pytanie w jakimś teleturnieju, to niech się na pamięć wykuje następującej listy:

  • Żleb Zaruskiego
  • Kościelcowy Kocioł (polecam zimowe przejście Klisia)
  • Komin Muchy
  • Komin Świerza
  • Czuba nad Karbem (polecam zimowe przejście Potoczka)
  • Komin Muchy

A gdyby komuś było mało, te rzucam jeszcze jeden: północno-wschodnia grzęda Kościelca. No dobra, wystarczy tych popisów encyklopedycznych. Nadszedł czas, aby po prostu zachęcił Was do skopiowania jednego z moich licznych tatrzańskich “wykonów”, tu opisanego:

Opis szlaku Kuźnice – Karb – Kościelec

Trekking: Kuźnice – Niebieski szlak przez Boczań – Hala Gąsienicowa – Schronisko Murowaniec – Karb – Kościelec – Karb – Powrót przez Zieloną Dolinę Gąsienicową – Do Kuźnic niebieskim szlakiem przez Boczań lub Żółtym przez Dolinę Jaworzynki

Wysokość: 2155 m n.p.m.
Region: Tatry Wysokie
Długość trasy 16 km,
Czas przejścia: 8h
Suma podejść: 1389m
Suma zejść: 1389m
Trudności: Umiarkowane

Punkt startowy wycieczki to ponownie Kuźnice. A ponieważ kolejnym checkpointem na tej trasie jest schronisko Murowaniec na Hali Gąsienicowej, to staje przed Wami alternatywa. Albo niebieskim szlakiem przez Boczań i Wysokie albo Doliną Jaworzynki, którą to potraktowano dla odmiany żółto-białą farbą.

Na Karb można dojść jedną z dwóch głównych tras: przez Czarną lub przez Zieloną Dolinę Gąsienicową (tędy proponuję jednak wracać)

Pierwsza z nich biegnie niebieskim (najpierw), a potem czarnym – a jej przejście nie powinno Wam zająć więcej niż 80 minut. Idąc nią, po drodze zatrzymacie się pewnie na chwilę przy pomniku upamiętniającym Mieczysława Karłowicza – kompozytora i miłośnika Podhala, który przekonywał, że “tylko z Kościelca widoczne są wszystkie bez wyjątku Stawy Gąsienicowe”.

Na tym odcinku, przez niemal cały czas, będziecie mieli pod butami kamienne stopnie i płyty, które zdecydowanie obniżają notę na skali trudności.

Nieco trudniejsza technicznie droga czeka na Was, jeśli obierzecie kurs na Zielony Staw Gąsienicowy. Wyruszając (podobnie jak w powyższym wariancie) ze schroniska na Hali Gąsienicowej, podążać będziecie czarnym szlakiem, który prowadzić Was będzie łagodnie biegnącą ścieżką przez pierwsze niespełna 30 minut. Minąwszy rzeczony akwen wodny, następną godzinę spędzicie na dojściu do przełęczy Karb.

Karb to bardzo malowniczy fragment tej ekskursji, a o jego urokach w dużej mierze decyduje sąsiedztwo innych sporawych “kałuż”: Kurtkowca i Czerwonych Stawków Gąsienicowych. Stopniowo znikać będą one sprzed Waszych oczu, w miarę jak będziecie zwiększać swój pułap, wspinając się po szczeblach rumowiska skalnego.

Karb jako łącznik i składowa zwrotu frazeologicznego

Podejście na Karb prowadzi przez morze kosówek

Fonetycznie wyraz “karb” brzmi jak “garb”, a znaczeniowo najpowszechniej może Wam się skojarzyć z karbowaną (czyli pofalowaną lub ponacinaną powierzchnią np. frytek lub chipsów).

Natomiast tatrzański Karb to względnie wąska i płytka przełęcz, za której powstanie odpowiedzialne są niegdysiejsze ruchy tektoniczne. W początkach XX wieku, dzięki staraniom Towarzystwa Tatrzańskiego powstała tam ścieżka turystyczna prowadząca na Świnicką Przełęcz. Została ona jednak po II wojnie światowej zamknięta dla turystów. Dekady później ta ścieżka (biegnąca poziomo w kierunku południowym) jest wykorzystywana przez taterników.

Kościelec jakie trudności?

Czuba nad Karbem - szczyt. Wspinając się drogą Potoczka
Czuba nad Karbem – szczyt. Wspinając się drogą Potoczka

Niejeden początkujący górołaz, przyglądając się Kościelcowi z dowolnego punktu na przełęczy, może zaznać uczucia trwogi. Nie ma się co jednak przejmować, ani myśleć o zawróceniu – zdobycie szczytu jedynie wygląda na trudne.
W rzeczywistości wcale tak straszne nie jest, a jedyne poważne wyzwania to:
pokonanie ponad 6-metrowego progu skalnego znajdującego się w poprzek zbocza na całej szerokości.

Koniecznym jest wówczas znalezienie dobrych punktów podparcia dla stóp oraz użycie rąk.
Trawersowanie przez spore płyty skalne, przy których nie ma żadnych sztucznych ułatwień. Tam za pomoc służą jedynie naniesione farbą na podłożu czarne oznaczenia – wskazówki, gdzie stawiać stopy i czego się chwytać dłońmi.

Po (lub w trakcie padającego) deszczu obie wyżej opisane przeszkody potrafią okazać się hardkorowe, ale nie tak, by na serio zagrozić plan zdobycia szczytu. No chyba żebyście mieli pecha i jakoś tak się niefortunnie pośliznęli…ale tak pesymistycznych scenariuszy to nie ma co nawet rozpatrywać. Lepiej myśleć o pomyślnym obrocie spraw i jakiejś nagrodzie za zrealizowanie swych zamierzeń. Tak jak ja z kompanami wykoncypowaliśmy, że na szczycie Kościelca to sobie pyszną kawusię strzelimy: