Odwiedziliśmy lub zasiedliliśmy prawie każdy zakątek na kuli ziemskiej. A tam, gdzie nie mogliśmy dotrzeć, wysyłaliśmy sondy niczym bajkowy Pan Kleks swoje “trzecie oko”. Wypiętrzone w trzeciorzędzie Himalaje również zostały zasiedlone i od wieków trwa tam mozolna, i momentami nierówna, walka człowieka z przyrodą.

Kto mieszka w Himalajach?

Jednym z takich lokalnych ludów są Szerpowie, którzy słyną z wyjątkowej odporności na wysokogórski klimat. To właśnie oni rekrutowani są na załogi tragarzy i przewodników górskich w Himalajach asystujących zdobywcom himalajskich szczytów. Ich wytrzymałość jest na tyle znana, że szukając asysty w tych górach – mówi się, że szuka się szerpy (poszukiwany uczestnik wyprawy, nie członek grupy etnicznej).

Co więcej, od nazwy tego plemienia wzięło się też określenie “szerpowanie” – oznaczające dyscyplinę sportu polegającą na wnoszeniu odpowiednio ciężkiego ładunku do wyżej położonego punktu. Dodam również, że podczas moich himalajskich wycieczek ja i Piotrek również korzystaliśmy z usług przewodnika i nie mieliśmy zastrzeżeń.

Turystyka wysokogórska kołem napędowym Nepalu

Unikatowym wyróżnikiem Nepalu jest fakt, że na jego terytorium leży osiem spośród dziesięciu najwyższych szczytów na świecie. Oczywistą konsekwencją takiego położenia jest rozwój turystyki wysokogórskiej przekładający się na zauważalny procent dochodu narodowego.

Lokalsi w Himalajach zarabiają na turystach (i nie należy mieć im tego za złe) w rozmaity sposób: od najmu miejscówek do spania (ang. lodge) i przygotowywania posiłków, poprzez pobieranie opłat z tytułu np. wstępu do parku narodowego, aż po doładowywanie telefonów i udostępnianie podróżnym ciepłego prysznica lub innych form dbania o higienę.

O tamtejszych kulinariach zbyt dużo nie wiem, ale nepalskie “specjalności zakładu” to dal bhat, pierożki momo oraz herbata Masala Tea

 Dal Bhat – tradycyjny nepalski posiłek składający się z gotowanego lub parowanego ryżu, Bhat, oraz zupy z soczewicy, Dal

Czym się zajmuje lokalna społeczność w Himalajach?

Wielu z nas tak bardzo przyzwyczaiło się do wielkomiejskich wygód, że choćby kilku- lub kilkunastodniowe zetknięcie się z Himalajami może być dość szokujące.

W Himalajach, oprócz turystyki, lokalna społeczność trudni się niskotowarowym rolnictwem (niewielkie gospodarstwa produkujące głównie na swój użytek). Prawie każdy zdrowy członek tamtejszej społeczności pracuje już od małego, aby wyżywić siebie i najbliższych. Normę stanowi przeważnie tarasowa uprawa ryżu, pszenicy, kukurydzy, soi, juty i trzciny cukrowej.

Już kilkuletnie dzieci przyuczane są do różnych obowiązków, należą do nich m.in. zbieranie roślin leczniczych oraz pasterstwo (hodowane są owce, kozy i jaki). Starsze dzieci muszą umieć zgromadzić materiały na opał np. drewno lub… kupy jaka (którymi również paliliśmy w piecu) lub zyskać umiejętności manualne umożliwiające znalezienie zatrudnienia w dość prymitywnym przemyśle.

Praca na roli
Noszenie ciężkich ładunków
Dzielenie mięsa
Osiołki, które transportują towary do Namche Bazaar
suszenie owoców

Obok przetwórstwa żywności i różnej maści rzemiosła występują tam branże: włókiennicza, budowlana i transportowa, przy czym typowy Polak słysząc „transport” przed oczami ma ciężarówkę lub wagony kontenerowe. Zaś zwykły Nepalczyk wie, że chcąc przemieścić się z punktu A do punktu B z jakimiś dobrami, będzie musiał najczęściej skorzystać z osłów lub własnych barków.

Przeciętny Nepalczyk musi umieć zadbać o siebie i swoją rodzinę (zarówno w porze ciepłej, jak i monsunowej) nie licząc przy tym na państwo. O szybko i sprawnie działających służbach medycznych, ratowniczych czy też porządkowych raczej trzeba zapomnieć.

Gdy razem z Piotrkiem koczowaliśmy w małej wiosce Goyam na szlaku Jiri-Lukla to byliśmy świadkami jak kilku rosłych mężczyzn musiało się zorganizować, żeby przenieść na noszach starszą kobietę mającą problem ze zdrowiem do najbliższego lekarza. Droga miała zająć im kilka dni pomimo tego, iż jest to łatwy szlak.

Literatura i sztuka nepalska zawsze ukoi serce

Nepalska literatura i sztuka są poza moim zasięgiem poznawczym ze względu na barierę językową (współcześnie nepalski, dawniej sanskryt). Jednak nigdy nie zapomnę przedstawienia z tańczącym Pawiem w Parku Narodowym Chitwan. Wiem również, że sztuka ma silne związki z duchowością Nepalczyków, którzy na ogół są głęboko zanurzeni w wierzeniach i praktykach trzech wielkich religii: dominującego hinduizmu (ponad 80 proc.), buddyzmu oraz islamu. Przykładami takich dzieł są mandale, o których pisałem już wcześniej.