Płyty niemal pionowe i takie na tarcie

Dobrym przykładem takiej płyty jest ta występująca na pierwszym wyciągu Żabiego Konia

Choć obrabiane przez Matkę Naturę i niepolerowane ręką człowieka, to jednak niektóre płyty są niemal jak lustro. Inne zaś cechują się drobnymi wgłębieniami lub występowaniem krawądek, a jeszcze inne mają dobre klamy, za które można solidnie chwycić.

Przykładem płyty składającej się z krawądek jest ta na Filarze Staszla na Zadnim Granacie w Tatrach

oraz taka z klamami

Taka płyta może być połoga (o niewielkim nachyleniu) lub tkwić w zawieszeniu. Owe krawądki i klamy to rodzaje chwytów wspinaczkowych, które wprawdzie można zobaczyć na zdjęciach (żeby wiedzieć z grubsza o czym mowa), ale o ich przydatności to się dopiero przekona człek w czasie wspinaczki.

Zależnie od stopnia nachylenia płyty niekiedy dobre chwyty nie są konieczne; można ją pokonać na leżąco w pozycji mocno pochylonej. Przypomina to próbę chodzenia po podłodze, tyle że zawieszonej dość stromo. Wyobraźmy sobie np. taką nachyloną pod kątem 60 stopni do podłoża. Kładąc się na niej i ściśle przylegając do powierzchni wykorzystujemy siłę tarcia, która czasem jest w stanie nas utrzymać. A propos tarcia:

Tatrzańskie Filary

Z kolei filar to wypukła formacja skalna często rozdzielająca górę na dwie ściany np. północną i wschodnią. Takie dwie ściany schodzą się w jednym punkcie niczym narożnik w pokoju.

Zacięcia

Zdjęcie zaraz po pokonaniu odcinka za VI- (na drugiego, czyli z asekuracją górną. Dochodzę do Siodełka na Kancie Klasycznym. Stąd zostało już tylko kilka metrów na szczyt Mnicha

Dawniej niegrzeczne dzieci odsyłano do kąta; ściany zbiegające się w tym kącie przypominają te w górach. To kolejna formacja skalna zwana Zacięciem, więc gdyby dziecko miało pajęcze zdolności (przyklejające się wewnętrze powierzchnie kończyn), to mogłoby wchodzić po tych ścianach tworzących ów zacięcie. Ale ponieważ nie ma, to chcąc uprawiać wspinaczkę, musi się nauczyć podstaw techniki i już dziś zająć się zdobyciem funduszy działalność podróżniczą, która do najtańszych przecież nie należy:

Załupy i Zachody

Czasem możemy nacieszyć oczy interesującą załupą, lub zachodem. Jeśli obie nazwy niewiele Wam mówią, to znaczy, że najpewniej nigdy wcześniej nie wędrowaliście Kobylarzowym Zachodem.

Wyobraźcie sobie wąską, najczęściej pochyłą ścieżkę wzdłuż zbocza. Takim zachodem np. dochodzi się do Żabiej Lalki w rejonie Morskiego Oka.

Wspinanie w Rysach

Rysy to pęknięcia w skale poprzeczne lub podłużne. Zazwyczaj spotykam te podłużne wzdłuż gładkich płyt jak ta na Mnichu. Wspinanie w rysach jest charakterystyczne, często wykorzystując “odciągi”, a bardziej fachowo, wspinaczkowego “dulfra”. Czasem rysy są ostre i wąskie przez co mogą okaleczyć dłonie. Następnego dnia po wspinaczce na Mnichu, miałem zabandażowane kłykcie

Druh Tomek na Kancie klasycznym VI- na Mnichu. Ja tu jestem zbieraczem żelastwa (idę na drugiego)

Wspinanie w Kominach

Mówi się, że będąc w kominie nie da się odpaść. To bardziej przypomina aktywność Św. Mikołaja, z tym że do góry. To właśnie kominy lubię najbardziej, ze wszystkich formacji skalnych, z tego względu, że dobrze się czuję, zapierając się o plecy i ciurając w ten sposób do góry. Wspinając się takim sposobem, zazwyczaj ręce odpoczywają. Cała siła idzie z nóg

Spośród tego typu struktur najmocniej polecam Prawy Komin w Sokolikach 🙂

To podoba mi się najbardziej.

Droga nazywa się Czołg, a ten manewr nazywam Ucieczką z Czołgu. Tak można się bawić tylko w sokolikach