(W drodze na Grossglocknera – najwyższy szczyt Austrii)

Chodzę po górach, nie po to aby żyć, lecz żeby życia doświadczać. Wydobywać z niego esencję, przeżywać je możliwie najpełniej.

W szczególności zależy mi na dwóch określonych momentach:

Pierwszy to widoczne gołym okiem gwiazdy na bezchmurnym niebie. Kiedy między mną a punktami światła dobiegającymi z kosmicznej czerni nie ma zakłóceń, to widok ten wywołuje we mnie w zachwyt. Wówczas zatrzymuję się, biorę kilka głębokich wdechów, uśmiecham się i podążam wyżej 

Druga chwila ma więcej wspólnego z astronomią. Za każdym razem czekam na pojawienie się na horyzoncie słońca, a nierzadko czas ten dłuży mi się jak cholera. Słońca, którego tak bardzo potrzebuję, czasem desperacko szukam na nieboskłonie.

Na ogół jest tak, że pierwsze jego promienie rozwiewają moje wątpliwości, budzą we mnie nadzieję i napawają moje serce radością. Wtedy czuję, że “wszystko będzie dobrze”. Po czym zaczynam wierzyć, że jestem w stanie przezwyciężyć wszelkie problemy.

Najgorsze jest to, że ani jednego, ani drugiego momentu nie mogę uwiecznić w pełnej okazałości. Nie mam takiego sprzętu 😉

Mera Peak (6475 m.n.p.m) – wschód słońca

Elbrus (5542 m n.p.m.)- wschód słońca

Wschód słońca w drodze ne Elbrus. To jeden z łatwiejszych 5-cio tysięczników. Można nawet podjechać prawie pod sam szczyt ratrakiem. Byłem wściekły z tego powodu, kiedy po 6h podchodzenia, przesicignął mnie ratrak. Tutaj odpoczywam na zboczu i podziwiam wschód słońca.

Kazbek (5033m n.p.m.)

Wschód słońca w drodze na Kazbek. Ze stacji Meteo wyszliśmy ok. 1 w nocy. Raki ubraliśmy tuż przed wejściem na lodowiec. A samo słońce wyszło kiedy przekroczyliśmy słynne plato na lodowcu Gergeti 🙂

Mont Blanc (4810m n.p.m.)

A Wy? Co sprawia, że chodzicie po góarach?


Bear in mind

Szanowny Czytelniku / Czytelniczko,
Blog jako forma komunikacji społecznej wymaga selekcji, montażu i redakcji treści audiowizualnych oraz tekstowych. Po to, aby lepiej, łatwiej i przyjemniej się z niego korzystało. Jeżeli czasami publikuję /piszę/wyglądam bardziej “na luzie” lub nie zawsze w sposób dla mnie samego naturalny, to czynię to dla Was.
Tak, moi drodzy – aby zarazić Was bakcylem pokonywania swoich słabości poprzez łażenie po nierównym terenie!

Oczywiście chodzić czy wspinać się należy Z GŁOWĄ, po odpowiednim do danej wyprawy PRZYGOTOWANIU. Szczegółowo piszę o tym tutaj: PRE, czyli Przygotowanie Rzeczą Esencjonalną

A w tym miejscu pragnę zaapelować do Ciebie, abyś koniecznie pamiętał(a) o pokorze i szacunku, jaki się górom
NALEŻY. Bo szczyty są po to, aby je zdobywać, a nie tracić zdrowie lub życie w drodze na nie. Howgh! 🙂

Głosy gości / Wystaw ocenę
[Razem: 47 Średnia ocena: 5]