Przed każdą wyprawą w góry trzeba poczynić pewne przygotowania. Im mniej masz doświadczeń, tym więcej czasu, energii i zasobów będzie trzeba na to przeznaczyć. Oto garść praktycznych porad ode mnie:

Pogoda. Gdzie sprawdzić pogodę w góry?

Jak w każdym alpejskim rejonie, pogoda jest zmienna, asekuracja wątpliwa, przebieg drogi nieewidentny, lawiny częste, a zejście skomplikowane. W skrócie jest wszystko, czego oczekujesz. – Canadian Alpine Journal

Zacznijmy od pogody. Jej podstawową cechą jest to, że w rejonach górzystych jest ona bardziej zmienna niż na równinach, a same zmiany mogą zachodzić szybciej.
Dodatkowo w okresie jesienno-zimowym występuje tam zagrożenie lawinowe, więc dane synoptyczne należy śledzić na bieżąco. Do tego służą strony internetowe tatrzańskich służb odpowiedzialnych za ratowanie turystów:

Oprócz nich warto korzystać z serwisu pokazującego globalną prognozę pogody w rejonach gorzystych: www.mountain-forecast.com. Nie zaszkodzi też odwiedzić witryn regionalnych jednostek GOPRU, a niekiedy nawet schronisk czy pensjonatów, w których zamierza się nocować. Wiele przydatnych informacji (nierzadko aktualizowanych w czasie rzeczywistym) znaleźć można także na profilach fejsbukowych: “Grupa Tatrzańska” i “Tatromaniak”. Należy być gotowym na różne okoliczności, więc dostęp do aktualnych danych o pogodzie jest niezbędny.

Musicie być gotowi na górski peeling twarzy 😀

Topografia.  Bez mapy nie idę w góry

Czułem się, jakbym spadł z mapy, a równocześnie był w centrum wszechświata. – Eric Weiner

W szerszym znaczeniu słowo “topografia” zawiera w sobie wiele szczegółów, które decydują zarówno o trudnościach, jak i o atrakcyjności danej wyprawy. Prócz rzeźby terenu w zakres tego pojęcia zaliczyć można również: roślinność, elementy antropogeniczne, a nawet lokalną kulturę i wszystko, co ona z sobą niesie.

Wybór własnego celu podróży pozostawiam Twej inwencji; ja preferuję sytuację, w której cel jest duży, konkretny i położony za granicą. Niekiedy tylko w znane mi z grubsza rejony Tatr jadę “w ciemno”.

np. wejście na Rysy z 15 kg mąki do Chaty pod Rysami

Wówczas konkretną ścieżkę podejścia opracowuję w pociągu lub autokarze. Zasadniczo jednak przed wyjazdem należy dokładnie poznać i zaplanować przebieg drogi. Jadąc w Tatry korzystam z serwisu: https://mapa-turystyczna.pl, ale przy sobie zawsze mam też papierową wersję mapy. A ponadto w naładowanym smartfonie – GPS.

Każdorazowo odpoczynek na szczycie danej góry to dla mnie namiastka tego, jakbym się znalazł w centrum wszechświata. 😉

Ubranie. Jak się ubrać w góry?

Odzienie nie dla mody, ale dla wygody.
XIX-wieczne powiedzenie

Odpowiednią odzież należy zawsze dostosować do warunków. Moją taktyką jest ubieranie się “na cebulę”. Wolę dźwigać w plecaku cieplejsze rzeczy i nie musieć ich zakładać niż marznąć z braku takowych. Najważniejsze są buty i kurtka, która powinna być niczym piec – grzać nawet gdy temperatury są bardzo niskie. W bardzo wysokich rejonach polecam 3 pary rękawiczek: na sam spód zwykłe przylegające, drugie niech będą ocieplane/puchowe, a na sam wierzch łapawice. Mogę je ubrać wszystkie trzy na raz.

Na głowę i szyję stosuję buff (czyt. baf) skonfigurowany z czapką i kapturem. Klatkę piersiową okrywam warstwą Merino (wełna z owiec Marynosów), a na to lądują polar, kurtka puchowa i kurtka przeciwwiatrowa. Właściwe buty to takie, które zapewnią mi nie tylko ochronę przed zimnem i kontuzjami, ale też przyczepność i komfort.

Obuwie. Jakie kupić obuwie w góry ?

Jeśli idę w wysokie góry, to konieczne jest obuwie wysokogórskie. Ja zainwestowałem w takie:

  1. Zamberlan Karka RR
  2.  Salewa Crow

Te pierwsze zakładam, gdy wyruszam na szczyt przekraczający 5 tys. metrów. Mam je z drugiej ręki, okazyjnie kupione za 1200 zł. Są o 2 numery większe niż te, które noszę zazwyczaj. Dlaczego?
Dzięki Kukuczce, który podczas wejścia na Denali (część z Was pewnie się zdziwi, słysząc nazwę tego sześciotysięcznika) odmroził sobie palucha i od tamtej pory nosił większy rozmiar, żeby zmieścić dodatkową, grubą skarpetę. To praktyczna rada, którą wziąłem sobie do serca, zwłaszcza po wyprawie na Mont Blanc.

Należy pamiętać, że nasze stopy wraz z wysiłkiem puchną, nawet o 1 rozmiar. No i warto, żeby nie haczyć paluchami przy zejściu. Dodatkowo zainstalowany w nich bootek wewnętrzny nie tylko ociepla, ale okazuje sie praktyczną opcją, kiedy kładziemy się spać. Zawsze można zdjąć skorupy i w bootkach położyć się do śpiwora. Bez nich wyprawa po Himalajach – trekking z głową w chmurach, byłaby udręką.

Salewa Crow, w których chodzę w Tatrach zimą oraz nadają się również na wyższe partie Alp. Doskonale nadają się na lodowiec i szczyty do 4,5 km np. wyprawa na Grossglocknera. Natomiast ten model buta np. na Kazbek i Elbrus już się nie nadaje. Są za zimne. Trust me – byłem tam ??

Ekwipunek w Himalaje: kask, czekan, uprząż, sprzęt osobisty, buty Zaberlany Karka, lina, mapy, camel bag, repo sznury, “małpka” czekolady… Razem będzie 22kg

Ekwipunek. Jaki sprzęt zabrać w góry?

Człowiek jest liną rozpiętą między zwierzęciem a nadczłowiekiem. Liną nad przepaścią. – Fryderyk Nietzsche

Archeologowie i antropologowie są zgodni, że człowiek nie stałby tym, kim jest, gdyby nie wykształcił umiejętności wytwarzania, modyfikowania i stosowania narzędzi. Zatem parę słów o sprzęcie. Niemal zawsze warto jest mieć kask, nawet jeśli są to niezbyt wymagajace szlaki turystyczne. Dlaczego?

Małe kamienie oraz inne przedmioty nierzadko są spychane przez idących przed nami lub mogą w nas trafić w wyniku podmuchu wiatru lub nagłego obsunięcia terenu. A poza tym nigdy nie można wykluczyć pośliźnięcia się.

Jeżeli mamy do czynienia z dużą ekspozycją, to możemy na szlaku znaleźć wiele udogodnień np. poręczówki. Wówczas warto mieć lonżę – najlepiej profesjonalną z absorberem przymocowaną do uprzęży. W ostateczności można taką uprząż zrobić samodzielnie, jeśli znamy się na tym.

I przede wszystkim pamiętajcie o ciepłym śpiworze. Inaczej skończycie jak ja tutaj: Jeden śpiwór dla dwóch 😀

Zdjęcie wykonane na szczycie Island Peak 6189 m n.p.m. na tle Lhotse. Koniecznie w kasku 🙂

Zapasy żywieniowe. Jakie jedzenie warto zabrać w góry?

Pusty żołądek nie jest dobrym doradcą politycznym. – Albert Einstein

Do tych słów wybitnego naukowca, dodałbym: “Turystycznym również nie” ;-). Na szlak zawsze zabieram dużo jedzenia, włącznie z awaryjną tabliczką czekolady (preferuję tę odżywczą z dużą zawartością magnazu i 70-proc. zawartością kakao). Przydatne są batoniki zbożowe, orzechy oraz na dłuższe wyprawy zapasowa żywność liofilizowana. Mimo wysokiej ceny bywa nieodzowna, a przy tym jest lekka i pożywna. Przekąską, która często towarzyszy mi w drodze są bakalie, bo nie ma to jak “nakarmić” nerki orzechami np. nerkowca. 🙂

Śniadanie – najważniejszy posiłek dnia, a bez herbaty w termosie się nie ruszam. No way! 😉

Co do zasady przed wyjściem góry pochłaniam solidną porcję czegoś pożywnego np. owsiankę, płatki zbożowe i różne rodzaje orzechów. Zawsze mam ze sobą zapas wody (co najmniej 1 litr wody, nie polecam gazowanej), a latem także pustą butelkę, którą napełniam przy każdym wartkim strumyku. Zimą dodatkowo litrowy termos z gorącym napojem, który dosłownie może uratować życie. Mój pojemnik zawiera herbatę z imbirem, cukrem trzcinowym oraz niewielką domieszką alkoholu. Zdaniem wielu nie powinno się go dodawać (bo jeszcze szybciej wychładza organizm), ale nauczony doświadczeniem sięgam po coś z prądem, gdy spada mi poziom energii.

 

Pijemy herbatę z prądem, którą otrzymaliśmy za wniesienie na plecach 15 kg worka ekogroszku do Chaty pod Rysami

Uncja środków zapobiegawczych jest lepsza od tony środków leczniczych. – Archibald Joseph Cronin

Bezpieczeństwo w górach. Znajomość zasad pierwszej pomocy i apteczka

W okresie zimowym nie ma tygodnia, aby media nie donosiły o nieodpowiedzialnych turystach, którzy wychodzą w góry bez uprzednich przygotowań. I różne czynniki sprawiają, że w konsekwencji wysyłane jest po nich pogotowie. Nierzadko poważna akcja ratunkowa byłaby zbędna, gdyby osoby te wiedziały, jaką prewencję zastosować i jak udzielić sobie pierwszej pomocy. Mówiąc o prewencji mam na myśli zarówno zdrowy styl życia, stopniowe przyzwyczajenie organizmu do wysiłku, jak i zabezpieczenie się przed nagłymi sytuacjami kryzysowymi np. urazami lub czynnikami chorobotwórczymi. Przed wyprawą nigdy nie biorę leków, bo nie chcę, aby maskowały chorobę lub jakąś niedyspozycję, ale mam je w apteczce zawsze w pogotowiu. Jest to szczególnie ważne w przypadku choroby wysokościowej.

Jako ratownik medyczny (z wykształcenia) wychodzę z założenia, że przede wszystkim nie wolno panikować. Należy oddzielić nasze samopoczucie (podczas wyprawy dodatkowo nadwyrężane czynnikami pogodowymi oraz zmęczeniem) od problemów somatycznych. Jeśli wokół nas nie ma nikogo, kto pomógłby się nam zdiagnozować, to kluczowe są: zachowanie spokoju i odpoczynek. A jeśli bóle lub inne symptomy zdrowotne nasilają się, to trzeba trzeźwo ocenić sytuację i wezwać fachową pomoc, wtedy gdy nie jesteśmy w stanie poradzić sobie bez niej.

Nie krzywdzimy zwięrząt. Wyjątkiem są muchy i komary 😉

Góry upajają. Człowiek uzależniony od nich jest nie do wyleczenia. Można pokonać alkoholizm, narkomanię, słabość do leków. Fascynacji górami nie można. – Ryszard Pawłowski

Na koniec kilka słów dot. nastawienia do wyprawy oraz odpowiedniego zachowania się. Na szlaku nie hałasujemy (chyba że wzywamy pomocy) i nie przeszkadzamy innym. Idąc w grupie, trzeba dostosować tempo do osoby, która jest “najsłabszym ogniwem”. Warto też podzielić się i wymieniać rolami: przewodnika, tragarza, rozweselecza itp. Jeżeli idziemy indywidualnie, to należy kilka najbliższych nam osób zawiadomić o planowanej trasie i utrzymywać z nimi kontakt, choćby tylko smsowy.

Nie powinnyśmy wychodzić w góry, a już na pewno nie samemu (zwłaszcza w te wysokie), jeśli nasza kondycja fizyczna i psychiczna są nienajlepsze. Mimo rosnącego zainteresowania górami, postępu technologicznego i coraz lepiej przygotowanych szlaków, alpinizm czy w szczególności himalaizm to wciąż jest sport ekstremalny. Wymaga dobrego zdrowia i gotowości do dużego oraz nierzadko wielogodzinnego wysiłku fizycznego i odporności psychicznej. Musimy postarać się, aby w miarę możliwości było miło i przyjemnie, bo tylko wtedy będziemy mieli szansę rozkoszować się cudownymi widokami, oddychać świeżym powietrzem i doświadczać gór tak, jak należy.

Nie wolno nam zanieczyszczać środowiska, wszelkie śmieci zostawiamy w miejscach do tego wyznaczonych. A jeśli takich nie ma akurat, to niesiemy ze sobą. Nie zrywamy roślin, nie straszymy i nie krzywdzimy zwierząt. Wyjątkiem są muchy i komary. Nie dewastujemy szlaku i nie ignorujemy osób, które napotkamy. Nawet jeśli nie jesteśmy w nastroju do okazywania towarzyskości, to grzeczność i kultura osobista zawsze obowiązują (ja lubię mówić dzień dobry i przybijać piątki dzielnym wędrowcom). Koniec końców i tak zawsze najważniejsza jest głowa. Zabranie jej to absolutna podstawa. Dzięki niej mamy ogromną szansę wrócić z wyprawy szczęśliwsi niż w chwili startu.

Głosy gości / Oceń wpis
[Razem: 8 Średnia ocena: 5]