Skrajny Granat liczy sobie wprawdzie 2225 m n.p.m. (najmniej spośród wszystkich Granatów), za to jest tym wysuniętym najbardziej na wschód. Zatem idąc Szlakiem Orlej Perci, z rzeczonego kierunku wędrowanie ku tej górze będzie najkrótsze.

Sam szczyt zdobywany jest od niemal 150 lat (znane są nazwiska uczestników pionierskiej wyprawy, którym udała się ta sztuka), ale brakuje danych w sieci o osobie, której należą się pokłony za wyznaczenie opisywanego topo. Środkowe Żebro brzmi dość “normalnie” (biorąc pod uwagę inne, niekiedy znacznie bardziej odjechane nazwy dróg wspinaczkowych) i niespecjalnie cokolwiek mówi także o autorze (albo autorach) tego miana.

Na Skrajny Granat Panie przodem!

Pisząc o Skrajnym Granacie nie mógłbym pominąć sukcesów wspinaczkowych dokonywanych przez płeć ewidentnie piękniejsza, tzn. koleżanki Ani, której chyba pozazdrościłem i postanowiłem pójść w jej ślady (dosłownie). W zeszłym roku ta dzielna niewiasta zapisała się na letni kurs taternicki, z którego relacja cieszy się wieloma odsłonami:

Już pierwszego dnia trafiła razem z kolegami i koleżankami (oraz instruktorem) na Skrajny Granat w Masywie Granatów. A mówiąc konkretniej – właśnie pod Środkowe Żebro. Mimo ciepłego dnia (w jej przypadku to była połowa lipca), pod samą ścianą zmarzła, nie mając czapki ani rękawiczek. Uznałem, że lepiej nie popełniać tego samego błędu – komplet ciuchów wziąłem i jeśli o szpej chodzi, to pod skałą nie brakowało mi niczego.

Start z Betlejemki – podpowiedzią, a meta w Kuźnicach – odpowiedzią. Tylko, jak brzmi pytanie? 😉

Widok na Kościelec

Środkowe Żebro – TOPOgrafia

Autor Damian Granowski

Środkowe Żebro – Opis drogi

Wystartowaliśmy bardzo wcześnie ze schroniska w Betlejemce. I przyznam, że jest to o wiele milszy patent niż wyruszanie z Kuźnic. Zyskuje się dużo czasu, oszczędza sporo sił. Warto, abyście tę sugestię wzięli sobie do serca, jeśli będziecie chcieli “zaliczyć” tę dość krótką kursową linię – a jest idealna jako jedna z pierwszych, mimo że wycena IV niektórych żółtodziobów może lekko wystraszyć. Jednakże nie ma się co bać, pnie się człek lekko i przyjemnie.

Zejście z żółtego szlaku i podejście pod środkowe żebri

Nie byłem oczywiście sam – partnerowali mi bardzo bliscy kumple: Kacper oraz Maciek. Obaj dobrze Wam już znani, wielokrotni uczestnicy wielu z wypraw tu na blogu opisanych. Nie tak dawno przecież razem zwiedzaliśmy Alpy Włoskie (rejon Monte Rosa), a o tym, co tam przeżyliśmy poczytać możecie tutaj.

Prowadziłem chłopaków na pierwszych dwóch wyciągach, które wydały się równie łatwe jak zwyczajny spacer. Pierwszy z tych wyciągów praktycznie się żywcuje – jakakolwiek poważniejsza asekuracja jest zbędna. Pałeczkę przewodnika stadka przejął ode mnie Kacper, który – bez żadnych wartych dłuższego opisywania przygód – dowodził przez kolejne dwa wyciągi.

Przygotowanie do wspinaczki. Radość w sercu dziecięca
Drugi wyciąg
Budowa stanowiska
Początek trzeciego wyciągu między dwoma filarkami

Zacięcie Kusiona

Po nim w rolę doświadczonego lidera obsadziliśmy Maćka, który do pokonania miał element za IV+, tak zwany wariant – zacięcie Kusiona. Jeśli o mnie chodzi, to w trakcie tamtego dnia były to jedyne chwile, w których odnotowałem przyspieszone bicie serca. Cała reszta nie stanowiła specjalnego wyzwania.

Następnie czekała na nas jeszcze jedna atrakcja. Płyta ograniczona Załupą, z której wychodziło się z lewej strony

Załupa na ostatnim wyciągu. Czujny ale piękny moment

Poradziwszy sobie z Kusionem, nasza ekipa miała przed sobą jeszcze kilka łatwych metrów do przejścia. Tak oto dotarliśmy do końca drogi, z której wychodzi się z powrotem na żółty szlak. A on pokierował nas w dół – przez Czarny Staw Gąsienicowy – do Kuźnic.

Bawiłem się przednio (tyle że dość krótko, bo sama wspinaczka nie trwała dłużej niż 200 minut), i bardzo mile będę wspominać tamten dzień.

Początkującym łojantom zalecałbym stopniowanie trudności w następujący sposób: najpierw przejdźcie sobie Załupę H i Drogę Gnojka:

a po nich dopiero obierzcie kurs na Środkowe Żebro. W okolicy są przecież trudniejsze drogi (chociażby np. tutaj opisane pobliskie Prawe Żebro), których potęgę docenicie, jak Wam skillsów przybędzie i otrzaskacie się na innych wspinaczkowych przygodach.

A tym, którzy odbywają trekkingi po Tatrach i nie interesują się kwestiami wspinaczkowymi, polecić mogę wycieczkę z Kuźnic na Halę Gąsiennicową. Wystarczy zameldować się z porządnym aparatem nad Czarnym Stawem Gąsienicowym i znaleźć odpowiedni punkt, z którego będzie dobry widok na Masyw Granatów.

Głosy gości / Wystaw ocenę
[Razem: 3 Średnia ocena: 5]