w marcu nie tylko Paniom żyje się wprost światowo!

Zacznę od tego, żem zdziwił się bardzo z racji niejednoznaczności tak – wydawałoby się – pospolitego i konkretnego słowa jak “krokus”. W życiu bym nie wymyślił, że aż tyle znaczeń ten wyraz ma:

Jeden krokus – wiele znaczeń

Na starych radioodbiornikach się nie znam, więc szybkim ruchem pióra (kiedyś tak autor dziennika napisać mógłby, teraz chodzi o zgrabne walenie w klawisze) przechodzę do krokusów-kwiatów, które to są jednymi z symptomów przedwiośnia. Wbrew powszechnemu mniemaniu, w Europie Środkowej mamy tak naprawdę 6 pór roku. Prócz 4 znanych (już chyba od przedszkola), występują jeszcze: przedzimie oraz właśnie przedwiośnie. Chociaż to się dość gwałtownie zmienia – prawdopodobnie jako jeden ze skutków ocieplającego się klimatu, do którego my również dokładamy swą maleńką cegiełkę poprzez nieodpowiedzialne działania tutaj zarysowane:

Przy czym wspomnieć należy, że palma pierwszeństwa – jeśli chodzi o tempo zakwitania w okresie przełomu zimy i wiosny – tradycyjnie należy do przebiśniegów. Niemniej jednak krokusy w tym pościgu za wyżej wznoszącym się nad horyzont słońcem nie pozostają daleko w tyle.

Dla niniejszego wpisu taki sobie niezbyt okazały przedstawiciel szafranu spiskiego lub szafranu wiosennego jest istnym gwoździem programu. Nie wiedzieć czemu, w powszechnym użyciu funkcjonują spolszczone formy ich łacińskich nazw (odpowiednio Crocus scepusiensis i Crocus vernus), a wyraz “szafran” mocniej kojarzył mi się z przyprawą.

Nawiasem mówiąc, pobieżny internetowy research zaowocował taką oto ciekawostką: mający bardzo korzystne działanie medyczne (naturalny antydepresant, bogaty w witaminy i mikroelementy itp.) szafran stosowany w kuchni jest jedną z najdroższych przypraw na świecie! Nie dość, że musi być ręcznie zbierany, to aby wytworzyć 1 kg tej przyprawy potrzeba niemalże 150 tysięcy wysuszonych słupków z gatunku Crocus sativus. Specjalnie dla czytelników lubiących zajmować się kulinariami powtórzę: sto pięćdziesiąt tysięcy tych kwiatków trzeba, aby 1 kilogram przyprawy (o gorzkim smaku z nutą korzenno-miodową) uzyskać.

Dość już dygresji, czas zaprezentować Wam udane zdjęcia tej całej flory. Wcześniej przyszykowałem się mentalnie na te setki (jak nie tysiące) lajków i zachwyt wyrażających emotikonek. (śmiech :D) Oto, jakie dywanowe łąki utkane z tych fioletowo-liliowych cebulkowatych bylin widziałem w trakcie moich wędrówek po górskich szlakach.

Gdzie szukać Krokusów?

Polana Chochołowska, a na horyzoncie widać Grzesia
A tak wygląda Polana Chochołowska z Grzesia

Bez wątpienia, rokrocznie najwięcej miłośników tych widoków spotkać można w górnej części Polany Chochołowskiej. Owa tatrzańska lokacja jest przez turystów wręcz oblegana, więc – gdzie jak gdzie, ale tam – na brak towarzystwa narzekać nie można. Nie dam sobie ręki uciąć (w kwestii tego, jak to wygląda aktualnie), ale niegdyś na zdjęciach widziałem krokusami niemalże w pełni obsadzony skwer na Placu Centralnym w Krakowie. Tam też na ogół jest dość gwarnie i na samotnie dokonywane kontemplowanie fioletowego kwiecia nie ma co liczyć.

Osobom, które źle czują się w tłumie, polecić można następujące miejsca:

  1. Dolina Jaworzynki – na trasie wiodącej do Murowańca, stanowiącej alternatywną drogę niebieskim szlakiem przez Boczań)
  2. Polana Huciska – schowana za niewielkim zagajnikiem przy drodze przez Dolinę Chochołowską,
  3. Okolice Hali Gąsienicowej – w pobliżu tych drewnianych chatek widocznych na zdjęciach

Fioletowy dywan Wierzbówki Kiprzycy

Czerwiec i lipiec to również świetna pora, żeby wybrać się na Waksmundzką Polanę. Będziemy obok niej przechodzić jeżeli wybierzemy się szlakiem zielonym od Murowańca w kierunku Gęsiej Szyi

Waksmundzka Polana. Czerwiec/lipiec
Wierzbówka Kiprzyca

Te piękne tatrzańskie skupiska tych cudnych okazów należą do jeszcze innego gatunku –do przedstawicielki wierzbówki kiprzycy (lub jak niektórzy botanicy postulują – wierzbownicy kiprzycy). Gwoli ścisłości, uważa się ją za chwast, a jej łodyga potrafi – w sprzyjających warunkach – dorastać na wysokość dorosłego człowieka. Przewyższa wiec szafrany o kilka pięter, zagłuszając inne cenniejsze (np. z rolniczego punktu widzenia) rośliny. Ale prawda, że wygląda Pięknie ?

Fioletowo również poza Tatrami

Hala Gąsienicowa latem. W drodze do Murowańca. Chyba wszyscy znają ten widok ? 🙂

Poza Tatrami, to inni trekkerzy wskazują rejony gorczańskie (okolice Przełęczy Długiej lub Czoła Turbacza) oraz połacie kwiatów zlokalizowane w niewielkiej odległości od Hrubego na czarnym szlaku z Klikuszowej do Bukowiny Miejskiej. Wprawdzie rzeczone szczyty do najwyższych nie należą (mają odpowiednio 1310 i 1036 m n.p.m.), ale na weekendowy, marcowy spacer nadają się jak ulał. Zwłaszcza gdy słonko świeci, i żadna ulewa się z chmurek nie ulewa. 😉

Kiedy wybrać się na Krokusy?

Co się zaś tyczy koordynatów czasowych, (bo przestrzenne już znacie) to właśnie nadchodzące tygodnie (z grubsza licząc: między 27 lutego a 10 kwietnia) stanowią okres, kiedy można spodziewać się wysypu tych liliowych perełek. Osobiście uważam, że mają w sobie więcej uroku niż pospolicie wręczane o tej porze roku paniom – tulipany i goździki.

Na sam koniec zostawiłem sobie kilka odniesień kulturowych, bo ile to można same tylko oczęta sycić takimi obrazkami, podczas gdy uszy – polecam niniejszy tekst na głos sobie lub komuś odczytać – również dokarmiać słowem warto.

A zatem krokus był symbolem trzeźwości (tak to tłumaczył młodemu pokoleniu scenarzysta i reżyser Bartosz Kędzierski), do której przy okazji Was gorąco namawiam (zwłaszcza w nierówny teren nie warto wychodzić, mając w żyłach spożyte promile).

Z kolei u Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej „krokusy wyskakiwały z ziemi jak wiolinowe nuty”, a u samego Andersena – (tak, tak moi Drodzy, słynnego Hansa Christiana – krokusy (wraz z hiacyntami przypominały do złudzenia młode panny. A skoro już o pannach i paniach mowa, to z okazji Waszego święta 8 marca, życzę aby Was chłopy nosiły na rekach 🙂

Głosy gości / Wystaw ocenę
[Razem: 9 Średnia ocena: 5]