Na Grań Fajek wybrałem się z Kacprem i Maćkiem. To bohaterowie wielu moich wpisów, więc nie będę ich już przedstawiał. Powiem tylko, że kluczowym triggerem, żeby wybrać właśnie ten rejon, był… podjazd do Murowańca na rowerach! 😂

Cały sprzęt załadowaliśmy na przyczepkę, a tę podłączyliśmy do roweru Maćka, jako że jako jedyny z naszej trójki miał elektryka.

Ja na crossowym, Kacper na MTB.
I z moich obserwacji wynika, że to jednak Kacper miał najwygodniej. Tak szerokie laczki w MTB pozwalały mu bez większego problemu przejeżdżać kamieniste odcinki.
A elektryk?
No cóż… ledwo dawał radę na najbardziej stromych podjazdach. Chyba zapakowaliśmy za dużo ciężaru. 😂

Ale udało się podjechać!
Przyznaję – miałem później miękkie nogi i czułem je już na podejściu.
Ale co potem na zjeździe, to nasze.
Zjazd za darmo i tak trzeba żyć! 😎
Grań Fajek chodziła mi po głowie już jakiś czas
Kiedy poprosiłem na Instagramie o topo i opinie o Grani Fajek, odezwało się kilku chłopa.
I wiecie, co napisali?
„Gówno”.
„Szkoda czasu”.
„Lepiej tam nie idź”.
😂
No i mieli rację.
O ile jesteś na poziomie VI.2 lub więcej i faktycznie liczą się dla Ciebie przede wszystkim mocne przejścia w litej skale.
Bo jeżeli patrzymy na Grań Fajek wyłącznie przez pryzmat trudności wspinaczkowych, to faktycznie nie jest to miejsce, które będzie konkurować z najbardziej klasycznymi drogami w Tatrach.
Ale…
Z moich obliczeń wynika, że współczynnik liczby wyciągów pomnożony przez “przygodę” do metrów podchodzenia jest tutaj bardzo korzystny.
A widoki?
No właśnie – ZAEBISTE!
Po co właściwie iść na Grań Fajek?
Wierch pod Fajki ma około 2135 m n.p.m. i leży w grani odchodzącej od Skrajnego Granatu w kierunku Żółtej Turni.
Sam Wierch pod Fajki tworzą charakterystyczne skalne turnie wyrastające z grani. Ich kształt przypomina odwrócone fajki – stąd nazwa zarówno Wierchu pod Fajki, jak i całej Grani Fajek.
I ten około 200-metrowy odcinek grani gwarantuje widoki, że palce lizać.
Z jednej strony mamy:
- Dolinę Gąsienicową,
- Czarny Staw Gąsienicowy,
- Granaty,
- Żółtą Turnię,
a z drugiej:
- Dolinę Pańszczycy,
- Przelęcz Krzyżne,
- Orlą Perć.
A wszystko to można sobie jeszcze okrasić wspinaczką przez Żebro Czecha.
I właśnie dlatego uważam, że Żebro Czecha + Grań Fajek to dużo lepszy pomysł niż samo przejście grani.
Bo żeby podchodzić samym żlebem tylko po to, żeby przejść Grań Fajek?
Trochę słabo.
Albo iść tylko na trzy wyciągi Żebra Czecha?
Też się nie kalkuluje.
Ale zrobić jedno i drugie?
To już jest plan doskonały.
Szczególnie jeżeli dopiero zaczynasz swoją przygodę z tatrzańskim wspinaniem i eksponowanymi graniami.
Dla mnie to również świetna alternatywa dla Środkowego Żebra.
A jeżeli dzień wcześniej padało (tak było w naszym przypadku), może być to także ciekawa opcja zamiast Filara Staszla, gdzie mokra skała potrafi skutecznie popsuć zabawę.
Żebro Czecha
Podstawowe informacje
Żebro Czecha / Filar Fajek
- trudność: III, kluczowe miejsce V
- wystawa: zachodnia
- liczba wyciągów: 3 + przynajmiej 100m do grani
- wysokość żebra: około 200 m
- czas: około 2 godziny
- kluczowy fragment: bulderowy komin na początku trzeciego wyciągu
- charakter: teren skalisto-trawiasty, poczatek kruchy, płyty, małe zacięcie, piękny komin
My przeszliśmy drogę w trzech wyciągach, po czym się rozwiązaliśmy.
Podczas podchodzenia do grani po skończonej drodze teren jest stosunkowo łatwy technicznie, ale trzeba zachować czujność. Po drodze widziałem kilka haków. Moim zdaniem warto iść na lotnej.
Jak znaleźć start Żebra Czecha?
I tutaj nie zgadzam się z opisami, które sugerują, że znalezienie początku drogi jest szczególnie trudne.
Moim zdaniem start jest dziecinnie prosty do znalezienia.
Podchodzimy żółtym szlakiem w kierunku Skrajnego Granatu.


Wkrótce dochodzimy do odgałęzienia na Środkowe Żebro, ale jeszcze musimy podejść szlakiem wyżej.

Po chwili zobaczymy szeroki żleb, a od dołu charakterystyczną turniczkę przypominającą fajkę.


Nasz start drogi znajduje się dosłownie przy tej charakterystycznej strukturze! Zatem grzej ile sił masz w nogach!
Start znajduje się po jej lewej stronie – w tym miejscu trawa jest bardziej uklepana.
To jest początek drogi.

Wyciąg pierwszy

Wchodzimy w najbardziej wypukłe miejsce.
Następnie lina odbija nieco w prawo, żeby później wrócić na grzbiet.

W pewnym momencie prowadzący powinien zejść nam z pola widzenia.
I tutaj jedna ważna rzecz:
nie przesztywniajcie liny.
Nam się to zdarzyło.
Lina bardzo lubi wżynać się w lejki (krawędzie) i jak prowadzący nie dopilnuje tych miejsc, to będzie się musiał cofnąć.
Cruxem pierwszego wyciągu jest przejście płyty widocznej na zdjęciu.


Trudności nie przekraczają około III+.
Stanowisko znajduje się na dużej półce przy bloku skalnym.

Wyciąg drugi
Na początku musimy pokonać niewielki uskok skalny, a następnie małe zacięcie.
I powiem szczerze – nawet fajne to jest. 🙂


Stanowisko znajduje się pod kluczowym kominkiem (zaraz po pokonaniu zacięcia), mając do dyspozycji stare haki + własne punkty.
Czyli jesteśmy już dokładnie tam, gdzie chcieliśmy być.
Wyciąg trzeci – czyli komin
Kacprowi tak dobrze już szło, że daliśmy mu poprowadzić komin.
Z dołu wygląda bardzo fajnie.
A nawet trochę groźnie.
Szkoda tylko, że jest taki krótki.

Początkowe ruchy są nieco zasięgowe, ale nie będę ich Wam zdradzał. 😉
Asekuracja jest bardzo dobra, a dodatkowo mamy tutaj stare haki.

Kacper przechodzi komin, i idzie dalej ile fabryka dała – aż do dużej pętli zamontowanej na stałe na bloku skalnym.Stąd można zjechać do żlebu po lewej stronie, tylko po co? 🙂

I właśnie tutaj się rozwiązaliśmy.
Ale uwaga – do samej grani jest jeszcze kawał drogi, a te pierwsze metry po wyjściu z Żebra Czecha warto pokonać z rozwagą.
W końcu Grań Fajek!

W końcu docieramy na grań.
skąd to wiem?
Bo wyżej już nic nie ma. 😂
Po lewej stronie widzimy Żółtą Przełęcz i Żółtą Turnię.

Po prawej (w kierunku Skrajnego granatu) zauważam jedną parę wspinaczy, która podchodziła żlebem od samego dołu.
I tym samym nas wyprzedziła.
Idą na sztywno 🙁

Grań zaczyna robić się coraz węższa.
I coraz bardziej imponująca.
Para wspinaczy dociera na pierwszy wierzchołek Wierchu pod Fajki i przygotowuje się do zjazdu.

Około 6 metrów.
I właśnie przed tym miejscem warto się już związać.
My finalnie związaliśmy się jedną żyłą 60-metrowej liny, złożoną na pół, i poruszaliśmy się w „pociągu”, czyli w około 15-metrowych odstępach. Tym samym szliśmy na lotnej.
Pierwszy zjazd
Podchodzę do chłopaków, żeby przygotować linę do zjazdu.
Tylko że…
za bardzo nie ma tutaj miejsca.
Muszę więc zaczekać, aż skończą.
Na stanowisku znajdują się 2 lub 3 stałe ringi.

Po zjeździe chłopaki ruszają dalej na sztywno, więc znowu muszę czekać, aż prowadzący wciągnie drugiego.
A my?
My bawimy się świetnie. 😂

Drugi zjazd
Kolejny odcinek po zjeździe prowadzi na drugi wierzchołek Wierchu pod Fajki.


I tutaj znowu czeka nas zjazd.
Tym razem nieco dłuższy – około 10 metrów po płycie.
Zjeżdżamy na lewą stronę skały, tak widać na zdjęciu.


Tutaj zaczyna się chyba jedyny wyraźniejszy fragment wspinaczkowy na dalszej części grani.
W topo straszą, że jest IV.
Ale przede wszystkim mamy tutaj sporo miejsca, żeby usiąść.
A widok?
Przepiękny.
Wprost na Przełęcz Krzyżne.

Możemy sobie siedzieć i obserwować turystów chodzących po Orlej Perci.
Tymczasem sami jesteśmy na kawałku skały, który z daleka wygląda jak bardzo poważna tatrzańska grań.
Po pokonaniu tego IV fragmentu znajdujemy się na szerokiej części grani.

Jest dużo miejsca.
Dodatkowo można się tutaj bardzo dobrze przyasekurować.
I właśnie stąd widzimy nasz kolejny cel.
Charakterystyczną strukturę „fajki” – kończącą naszą drogę.

To właśnie na niej znajduje się stanowisko zjazdowe do przełączki.
Skrajny Granat wygląda stąd naprawdę imponująco.
Szczerze?
Nawet nie chciałoby mi się stąd podchodzić.
Cieszę się, że będziemy zjeżdżać. 😂
Ostatnia Fajka
Do Fajki oddziela nas mniej więcej jedna długość liny.

Natomiast para wspinaczy przed nami to już jakiś hit.
Widzę, że prowadzący dociera do Fajki.
Tylko…
nie może na nią wejść, bo nie starcza mu liny.
Jego asekurant zamiast podejść kilka metrów na lotnej, trzyma go na sztywno i czeka, aż prowadzący go wciągnie (stanowisko z pętli przed Fajką)
No dobrze.
Prowadzący zostaje wciągnięty.
I co teraz?
Teraz musi przewinąć całą linę, żeby jego koniec znalazł się na wierzchu.
Następnie musi wejść jeszcze te dwa metry na stanowisko na Fajce i przygotować linę do zjazdu.
Ja w tym momencie próbuję zachować anielską cierpliwość. 😂
Jak zrobić to sprawniej

Jeżeli to czytacie, to plan działania jest prosty:
Osoba prowadząca idzie od razu do stanowiska na Fajce.
Trzeba wspiąć się na jej gzyms (widać na zdjęciu. Bardzo wygodne miejsce dla jednej osoby(
Stamtąd asekurujemy drugą osobę, która robi auto około 2 metrów poniżej (przed fajką) i czeka na prowadzącego aż przygotuje linę do zjazdu.
I robimy zjazd.
Koniec historii.
Nie trzeba potem przewijać całej liny żeby wyjść 2m i organizować małej operacji logistycznej na środku grani. 😉
Zjazd z Fajki
Z ostatniej Fajki mamy obite stanowisko zjazdowe.
Można je rozbić na dwa zjazdy ok. 18m + 12m
My zjeżdżaliśmy na połączonych dwóch żyłach 60-metrowej liny.
Zjazd prowadzi wprost w kierunku Pańszczyckiej Przełęczy i do kruchego żlebu.
Ten Żleb jest naprawdę okropny! Wszystko się z niego sypie.
Zobaczycie sami. Trzeba robić długie odstepy, żeby nie zrzucić na Partnera kamienia.
Schodzimy żlebem w dół i docieramy do żółtego szlaku.
Czy warto?
Zdecydowanie tak.
Ale pod jednym warunkiem.
Nie patrzcie na Grań Fajek tylko przez pryzmat wyceny.
Ale jeżeli dopiero zaczynacie przygodę z tatrzańskimi graniami, chcecie poćwiczyć poruszanie się w eksponowanym terenie, asekurację, zjazdy i jednocześnie zrobić coś, co daje naprawdę spektakularne widoki, to jest to bardzo fajny cel.
Zwłaszcza w połączeniu z Żebrem Czecha.
Bo dostajemy:
Żebro Czecha → Wierch pod Fajki → Grań Fajek → zjazdy → Pańszczycka Przełęcz.
A przy okazji możemy zrobić to wszystko w całkiem kompaktowym czasie.
Co myślę o tej przygodzie?
Cieszę się, że nie posłuchałem znajomych.
Dzięki temu mogłem odhaczyć Grań Fajek.
I chyba właśnie za to lubię takie miejsca.
Nie zawsze muszą być trudne.
I przede wszystkim dają świetną przygodę z dobrymi ludźmi.
A jeśli na dodatek można dojechać do Murowańca rowerem z przyczepką, a potem za darmo zjechać?
To już w ogóle plan idealny. 😎
Żebro Czecha i Grań Fajek - czy naprawdę „szkoda czasu”? 🧗♂️🚴♂️
Podobne przygody
SKLEP
- 2x CHWYTO pocket! PROMO!
170,00 złPierwotna cena wynosiła: 170,00 zł.110,00 złAktualna cena wynosi: 110,00 zł.
WESPRZYJ JEDNĄ LINĘ
Dzięki Twojemu wsparciu mogę spokojnie tworzyć kolejne artykuły, a Ty możesz czytać blog bez reklam. No i w ogóle sprawiasz, że mam motywację, bo ktoś to docenia! ❤️


Bądź na bieżąco