Drugi wyciąg Rebela dał nam jasny sygnał, że to nie będzie szybka akcja.
Jak relacjonuje Climber:
„Kolega finalnie wyciąg przewalczył, nie zastając na nim żadnej gotowej asekuracji – zajęło mu to prawie 2 godziny!”
Po tej walce, już razem z partnerem, wbijają haka i decydują się na zjazd. Byli po prostu zbyt zmarznięci, żeby kontynuować. Zima wygrała tę rundę.
Gdybym wcześniej przeczytał ten wpis na jego stronie, to pewnie w ogóle byśmy się tam nie pakowali 😄
Kolega, z którym się wspinałem, skwitował ten wyciąg krótko:
„przejebany” — a on nie rzuca słów na wiatr.
Rebel TOPO

Partner z PHS i świeży ojciec
Wojtek Mazik – bo o nim tu mowa – wspina się w organizacji Polskiego Himalazimu Sportowego, więc przy nim jestem raczej wspinaczkowym turystą niż pełnoprawnym partnerem. Wziął na siebie ciężar prowadzenia drogi, co nie ukrywam… trochę mi ulżyło.
Nie wiem, czy inni świeżo upieczeni tatusiowie też tak mają, ale odkąd zostałem ojcem, moje postrzeganie ryzyka mocno się zmieniło.Ale to temat na zupełnie inny wpis.
Z Wojtkiem byliśmy już wcześniej na Wielkim Zacięciu – póki co mojej ulubionej drodze letniej. Tam wszystko „kliknęło”, więc i tym razem liczyłem na dobrą chemię w zespole.
Plany kontra rzeczywistość schroniska

Plan był prosty: zacząć delikatnie i „wstawić się” w Polskiego Kuta — piękne, długie zacięcie, konkretna struktura, taka robota, którą się pamięta.
No ale… wiecie jak to jest wstać w tzw. psiarni przy Schronisku w Zielonym Plesie, kiedy jest takie oblężenie, że ledwo znajdujecie swój materac.
Plany się posypały. Ciężko było się wygrzebać, więc zamiast w ścianę na Kuta – poszliśmy najpierw na śniadanie.
👉 TIP logistyczny:
Śniadanie zaczyna się o 7:30, ale gdy schronisko pęka w szwach, najpierw połóżcie termos przy okienku, a dopiero potem ustawcie się w kolejce po jedzenie. Inaczej czeka Was 20 minut stania, zanim dorwiecie się do koryta.
Zmiana planu → Rebel

Gdy w końcu udało się wyjść z tych luksusów, na Polskim Kucie szpeiliło się już trzech wspinaczy. Szło im to bardzo mozolnie. Czekaliśmy, czekaliśmy… aż w końcu zapadła decyzja: zmieniamy cel na Rebela, który znajduje się kilkadziesiąt metrów na lewo.
I to jest też powód, dla którego nie przeczytałem wcześniej relacji Climbera 😅
Wystarczyło strawersować zbocze w kierunku Niemieckiej Drabiny.
Gdzie zaczyna się Rebel?

Odnalezienie początku drogi nie jest oczywiste. Jedyne zdjęcie u Granowskiego pokazuje start z zupełnie innej perspektywy, więc oto konkret:
Jeśli chcecie odnaleźć początek Rebela, zwróćcie uwagę na:
1. To jedna z bardziej wysuniętych na lewo dróg — blisko ujścia Niemieckiej Drabiny
2. Prawą stronę ogranicza zbiorowisko dużych, połogich płyt — start drogi wiedzie na lewo od nich
3. W orientacji pomoże kosówka zaznaczona na zdjęciu
4. Kierujemy się do stanowiska przy turniczce — jedyny problem jest taki, że nie widać jej od dołu. Trzeba podejść wyżej, bo turniczka odstaje od ściany i dopiero wtedy przestaje zlewać się z otoczeniem.
Wyciąg 1

Idziemy prawie na całą długość liny. Startujemy ze szlaku trawersującego zbocze od Niemieckiej Drabiny. Najpierw trochę kopaniny w śniegu, potem przejście skalnej grzędy.
Pniemy się do góry – pojawiają się kolejne płyty. Ze względu na lichą asekurację można je obejść prawą stroną, co Wojtek zrobił. Bedzie tam się znajdować hak (który widać na zdjęciu).
Ja poszedłem przez płyty i już wtedy zrozumiałem, czemu ten teren dostał V+.
Ale wiecie – na drugiego to czysta przyjemność.
Końcówka to trawers w lewo do stanowiska przy turniczce.



Wyciąg 2
Wchodzimy zacięciem na turniczkę.
Sama turniczka oferuje piękne klamy – jak tylko sięgniecie za jej wierzchołek, jesteście w domu.
Problem w tym, że przygoda dopiero się zaczyna.
Na turniczce (zaznaczona – zdjęcie od góry) jest ciasno. Da się ustać, ale noga ląduje na jej szczycie. Następnie krótki trawers – jeszcze nie tak trudny jak na trzecim wyciągu – i odbicie do góry.

Ten odcinek prowadzi przez płyty, miejscami przez kępy traw.
Od razu dodam: warto mieć ze sobą dwa buldogi.

Przy tej wycenie wyciągowi ewidentnie brakuje możliwości zakładania asekuracji – i to wg mnie stanowi crux drogi.
Stanowisko zakładamy przy zacięciu. Nogi stoją dobrze, ale jesteśmy w pozycji półwiszącej. Stan głównie z dużych friendów.
Wyciąg 3 – najfajniejszy (i dalej przejebany)
Zaczyna się równie nieprzyjemnie.
Wojtek pokonuje zacięcie, a ja jeszcze nie wiem, że likwidowanie stanu okaże się tak problematyczne.
To nie jest Zakrzówek, gdzie wbijasz dziabę „byle wyżej” i trzyma. Tutaj chwyty są kierunkowe — trzeba cały czas pilnować ustawienia, a potem przeskoczyć przez zacięcie na wąską półkę gdzie… jest cholernie mało miejsca.
Wojtek robi czujne ruchy i znajduje haka „jedynkę” – tak małą, że nie chce przejść przez nią karabinek.

Pytam:
– Chcesz ten mały od jebadełka?
– Ten „not for climbing”?!
Uśmiałem się, ale nie chciałbym być na jego miejscu. Ten karabinczyk faktycznie służy mi tylko do przypinania lekkich gratów – możliwe, że jest z plastiku 😄
Wojtek wyciąga pętlę z repa.
👉 TIP: używam jej jako blokera do zjazdów, ale wiąże ją kluczką, a nie dwoma węzłami krzyżakowymi – dzięki temu da się ją szybko rozwiązać po zjeździe.
Trawers ma około 8 metrów, jest bardzo ciasny. Brakuje chwytów – trzeba się przytulić do ścianki i… obniżyć na kępie trawy. Wojtek klęczy właśnie na niej i wbija Reksa – przy wyciąganiu miałem wątpliwości, czy by to utrzymało.

Z tej pozycji trzeba zadać daleko w lewo dziabą w trawki/ziemię. Brakuje chwytu na prawą dziabę dla utrzymania kontry, więc łatwo stracić równowagę. Ale jak ruch siądzie – idziemy w górę.
Granowski robi tu stanowisko, ale to nie jestwspomniane 25 metrów – raczej 13. Decydujemy się na kontynuację i ten fragment jest przepiękny. Lina pracuje idealnie (nie ma przesztywnienia).
Wspinamy się połogim zacięciem.

Nogi na płycie po prawej, chwyty po postrzępionej płycie po lewej. Są tam świetne ryski, w które dziaby wchodzą po samą głowicę.
Końcówka to kominek – ciasny, szczególnie z plecakiem. Tułów wciskam do środka, nogi wypycham na zewnątrz. Góra kominka oferuje świetne chwyty, ale trzeba wyjść wyżej, żeby je złapać.

Stanowisko znajduje się przy samym ujściu – cały czas widzimy partnera.
Zrobione z dużej pętli na głazie wielkości telewizora.

Wyciąg 4
Granowski pisze, że można się zgubić — i faktycznie. To nie jest ewidentna formacja.
Zaczynamy wejściem w skośną rysę w prawo (bardziej krótkie zacięcie), dochodzimy do półki, z której trzeba przeskoczyć na ściankę na wprost.


W ściance znajduje się rysa. Jest tam jeden hak, ale założony nisko – duża szansa, że prowadzący poleci na półkę.
Wyjście jest siłowe.
W ujściu ryski znajduje sie zamarznięta ziemia i płytkie kępy traw – tam trzeba zadać dziabę. Po prawej na ściance jest wypustka, za którą można złapać ręką „w plecki”.
Kluczowe jest skręcenie prawego biodra do ściany – inaczej nie sięgniecie lewą nogą na stopień.
Ruch za 5+ i jedyny, na którym zblokowałem linę.
Za długo się zastanawiałem i zabrakło pary.
Stanowisko przy dużo większym głazie – pętla 240 cm.
Wyciąg 5 – kluczowe M6


Trawersujemy w prawo do początku płyty. Płyta połoga, ale przy M6 brakuje na niej wszystkiego.
Wojtek czuł się tam bardzo dobrze. Szedł wolno ale spokojnie, zakładając mniejsze friendy. Po około 5 metrach znajduje się hak po prawej – dla mnie to był crux wyciągu.
Od haka trzeba zrobić dwa kroki w lewo, ale dziaby nie chcą złapać niczego. Przy tym ruchu złapałem się ekspresa – mam nadzieję, że mi wybaczycie 😉


Dalej robi się już łatwiej. Wychodzimy na szczyt Skrajnego Kieżmarskiego Strażnika, przy kosówkach. Lepiej jednak dojść do łańcuchów Niemieckiej Drabiny – liny starcza. Robimy tam stan, jemy kanapkę i schodzimy w dół po łańcuchach.
Na wypadek lawiniastego terenu schodzimy związani jedną żyłą liny połówkowej.
Na koniec

Ogromnym plusem tej drogi jest bardzo krótkie zejście 🙂
W schronisku meldujemy się na obiadku i spotykamy chłopaków z Polskiego Kuta. Okazuje się, że też mówią po polsku — i że wcale nie było tam tak łatwo, jak sugeruje sama wycena.
Ale o tym… kolejny wpis.
Rebel M6 – nie czytaj, bo pójdziesz
Podobne przygody
Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi
SKLEP
- Prezent dla wspinacza - zestaw treningowy 3w1
189,00 złPierwotna cena wynosiła: 189,00 zł.149,00 złAktualna cena wynosi: 149,00 zł.
Jeśli moje treści są dla Ciebie pomocne, inspirujące albo po prostu dobrze się je czyta — możesz postawić mi kawę. Buy coffee.
Jako niezależny autor tworzę wszystko sam, z pasji i przekonania, że warto dzielić się wiedzą. Twoje wsparcie pomaga mi poświęcać więcej czasu na pisanie, rozwój nowych projektów i tworzenie wartościowych materiałów dla Ciebie.
Bądź na bieżąco