Górskie powietrze, jak niewiele rzeczy na tym świecie, potrafi nas orzeźwić. A czasem nawet zafundować nam zbyt mocny przeciąg, gdy zawieje halny, a my akurat na względnie otwartej przestrzeni się znajdziemy. Mocno rozpowszechnione, choć naukowo przecież niepotwierdzone, jest utożsamianie halnego z wisielcami, ale trudno zaprzeczyć doszukiwaniu się przez górali takich właśnie skojarzeń. Wieść gminna głosi, że wiatr ten zwiastuje rychłe targnięcie się kogoś na własne życie lub jest wręcz wywołany przez mieszkańca gór, który postanowił się powiesić. Ale nie tylko to zjawisko atmosferyczne jest owiane złą legendą.

Etnolożka wyjaśnia Sławka. Bójcie się! 😉

W tym miejscu jak znalazł będzie poniższy cytat, który dostarcza jeszcze wcześniejszej genezy halnego (wedle podań tzw. lokalsów). Autorstwo tych ciekawostek zawdzięczamy Katarzynie Ceklarz, etnolożce z Uniwersytetu Jagiellońskiego, która z pierwszej ręki (od babci-góralki i jej sąsiadów) zaczerpnęła m.in. taką oto wiedzę potoczną:

Górale wierzyli, że właśnie smoki są przyczyną silnych wiatrów. Halny, który wywracał całe lasy, był sprawką smoka. Ten wywoływał go, machając skrzydłami. Wiara w smoki brała się stąd, że kiedy górale wyruszali w góry, często w jaskiniach znajdowali nienaturalnie wielkie kości. Dzisiaj dzięki badaniom archeologicznym wiemy, że są to szczątki pradawnych, przedlodowcowych zwierząt. Po słowackiej stronie Tatr jest góra, zwana Sławkowskim Szczytem. Według lokalnych wierzeń, był to kiedyś najwyższy szczyt w Tatrach, ale któregoś dnia smok mieszkający we wnętrzu góry przebudził się i podnosząc, spowodował ogromny obryw skalny. Szczyt zmalał o ok. 300 m. Do dzisiaj w Tatrzańskiej Łomnicy smok o imieniu Sławek jest maskotką najczęściej kupowaną przez turystów*.

Gwoli ścisłości, to na tym ostatnim szczycie byłem i dobrze go wspominam. Klikajcie i czytajcie, jeśliście ciekawi:

Owszem, wielowiekowa historia osiedlania się w odludnych i trudnodostępnych miejscach, pełna jest przypadków załamań psychicznych na skutek licznych problemów lub nieudanych prób ułożenia sobie życia blisko nieskalanej przyrody a zarazem z dala od ludzi. Zatem nie należy dziwić się związkom przyczyno-skutkowym między długo utrzymującą się, fatalną pogodą w rejonach górskich a występowaniem myśli samobójczych bądź napadów szaleństwa u ich mieszkańców.

Natomiast opisana poniżej legenda w 2020 roku wydaje się nieco trącić… nie tyle myszką …co zabobonem. Nie przeszkadza to jednak dawaniu jej wiary lub choćby myśleniu, że “coś musi być na rzeczy”.

Głosy gości / Wystaw ocenę
[Razem: 2 Średnia ocena: 5]