Jeśli jeszcze nie byłeś na Łysych Skałach, Zulus Czaka VI.3 to pakuj manatki i koniecznie przyjeżdżaj.

Jak tylko wspinasz się na poziomie VI.2, masz w kajeciku kilka VI.2+ to Zulus Czaka będzie dobrą propozycją na niezapominane, pierwsze VI.3

To jedna z tych dróg, dla których warto spakować linę, wstać wcześniej i przejechać pół Polski. Łyse Skały mają w sobie wszystko, za co kocha się Jurę – świetną skałę, piękne linie i wygodny dostęp.

W tym rejonie masz 3 legendarne klasyki (link powyżej)! I dla osób początkujących też się coś znajdzie 🙂

A Zulus? Nawet jeśli nie zrobisz jej pierwszego dnia, już sam kontakt z tą sekwencją sprawi, że będziesz chciał wrócić. I właśnie o to chodzi w dobrych drogach.

Crux tej drogi to prawdziwa perełka jurajskiej zwinności – nie siła decyduje tu najbardziej, lecz precyzja, balans i pełna kontrola napięcia ciała.

Opis cruxa:

Prawa ręka ląduje w płytkiej dwójce, która sama w sobie nie wydaje się dramatyczna, ale to właśnie na niej przez chwilę spoczywa większość ciężaru. Lewa trafia w dużą, podwójną dziurę, którą można złapać jak pinch, choć daleko jej do komfortowej klamy.

Z tego ustawienia trzeba wykonać jeden z tych ruchów, które zapadają w pamięć. Noga musi wejść w przestrzeń obok lewej ręki. Bez utraty napięcia trzeba wstać na lewej nodze i znaleźć równowagę w pozycji, w której druga noga praktycznie wisi w powietrzu, tylko symbolicznie szukając tarcia na ścianie.

Całość trwa może kilka sekund, ale wymaga sekwencji wykonanej żwawo! Za wcześnie przeniesiesz ciężar – odpadasz. Za późno puścisz rękę – blokujesz ruch. Zbyt mało napięcia w korpusie – ciało odjeżdża od ściany. To właśnie ten moment sprawia, że Zulus Czaka jest drogą, którą się pamięta.

A tak Kuba przechodzi kluczowe miejsce.

Powyżej, będzie jeszcze kilka czujnych ruchów, dlatego dobrze zadbać o swoją wytrzymką.

Głosy gości / Wystaw ocenę
[Razem: 0 Średnia ocena: 0]