Szara Płyta w Dolinie Kobylańskiej to na tę chwilę moja ulubiona droga w całej dolinie. I bez większego zastanowienia – raczej najpiękniejsza w swojej wycenie.
(Choć muszę dodać, że konkuruje mocno z Płytą Szymona na Wroniej Baszcie – kapitalne VI.2)
Tylko proszę – nie przyjeżdżajcie tu przed południem w upalne dni. Ja popełniłem ten błąd kiedy chciałem oddać “próbę generalną” i oddałem.. ale jedną z najgorszych prób w swoim życiu. Czułem się jak mrówka przypalana przez lupę 😅 Mimo że mam wygodne buty, nie byłem w stanie w nich wytrzymać, a wyślizg — na który zazwyczaj staram się nie narzekać – był jak chińska porcelana.
Po 16:00 słońce zachodzi za skałę i pojawia się cień!
Odnośnie wyślizgu to niektórzy mówią, że aż guma skrzypi – i coś w tym jest – ale w praktyce to kwestia może jednego, dwóch ruchów i dobrej pracy na nogach. Jak ustawisz się dobrze, wszystko zaczyna działać. A ruchy w rysce to czysta finezja!

Droga w charakterze i długości bardzo przypomina Łabajowa Skała i klasyczne Obladi-Oblada VI.2+. Dla mnie to bardzo podobna liga – spokojnie można je wrzucić do jednego koszyka.
Mam też wrażenie, że Szara Płyta bardziej wpada w VI.2+ niż czyste VI.3… ale to absolutnie nie znaczy, że poddała się od razu. Potrzebowałem trzech wyjazdów:
- pierwszy, żeby rozpracować sekwencję
- drugi, żeby spalić się na słońcu i więcej tego błędu nie popełnić
- trzeci, żeby przyjechać na świeżo i to zamknąć w pierwszej próbie
I właśnie tak ta droga najlepiej „wchodzi”.
Jeśli ktoś szuka swojej pierwszej VI.3, to obok Zulusa Czaki na Łysych Skałach to jest jeden z najlepszych wyborów na Jurze.
Opis sekwencji
To jedna z tych dróg, gdzie w cruxie trzeba po prostu “grzać” – ale nie na ślepo. Tu trzeba wiedzieć, co złapać i gdzie postawić nogę. Inaczej (przynajmniej u mnie) szanse maleją drastycznie. No chyba, że masz zapas 🙂
Do wysokości chwytu nr 1 wspinanie jest raczej bez historii. Prawdziwa zabawa zaczyna się przy wyjściu z nyży.

Kieruj się do chwytu nr 4 – dwójka, w którą trzeba włożyć lewą rękę (intuicyjnie lokowałbyś tam prawą rękę). Tam znajdują się dwie dziurki blisko siebie. Ta dolna jest lepsza i głęboka
- najpierw podnosisz się na nogach, trzymając prawą rękę w chwycie nr 1, lewa noga w nyży
- lewą rękę wrzucasz do chwytu nr 2 – są tam dwie dziury w bliskiej odległości, dla mnie lepiej działa ta bardziej na lewo (i tak tylko na chwilę). Z niej robię wpinkę
Wstając, musisz skontrować odciąg z chwytu nr 1, ustawiając nogę na okapiku (stopień nr 1). To blokuje pozycję i pozwala spokojnie przenieść prawą rękę do dobrej dwójki (chwyt nr 3) i lewą rękę do chwytu nr 4
I wtedy zaczyna się właściwy crux.
Prawą ręką sięgasz do pionowej ryski (chwyt nr 6). Wchodzą cztery palce, ale to nie jest komfort – bardziej pół-płytki odciąg niż dobra klama. Dobrze jest pomóc sobie wcześniej dwójką (chwyt nr 5 na prawą rękę – trzyma super! ale jest ukryty – ciężko wyczaić na OS), żeby przyciągnąć ciało i nie robić tego ruchu „z powietrza”, bo byłby naprawdę długi.
Teraz klucz: nogi.
Stopień nr 2 jest wyślizgany do granic. Ja finalnie stawałem jakieś 5 cm wyżej, na małym ząbku – który też nie jest dobry, ale daje minimalnie więcej kontroli. Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że cała droga opiera się właśnie na tym jednym, czujnym stopniu.
Trzeba bardzo świadomie pracować nogami – inaczej odciąg przestaje działać i zaczynasz się gotować.
Na początku byłem przekonany, że kluczowy będzie stopień zaznaczony krzyżykiem, ale okazał się pułapką. Jest za bardzo po prawej – ustawienie tam nogi rozjeżdża pozycję i robi się za szeroko, przez co blokujesz się i tracisz możliwość ruchu. Lepiej lewą nogę ulokować gdzieś pomiędzy stopniem nr 2, a chwytem nr 3
Podczas podnoszenia nóg lewa ręka trzyma chwyt nr 4, ale jeszcze tylko przez chwilę – finalnie to miejsce musi przejąć noga. Lewa ręka idzie wtedy do małej, pionowej ryski (chwyt nr 7) – ja tam upycham 1 palec. Słaby, ale 20 kg zdejmie Twojej wagi.
Prawa noga idzie na tarcie.
I z tego ustawienia – jest moment prawdy.
Można strzelić prawą ręką do dużej klamy (chwyt nr 8). Ruch może być dynamiczny – i jeśli siądzie… jesteś w domu.
Dalej trudności puszczają, ale to jeszcze nie spacer. Jest czujnie i warto zostawić trochę zapasu do stanowiska. Na dużej klamie można złapać oddech, choć prawa noga dalej potrafi się ślizgać i przypominać, że to wciąż Jura 😉
Gorąco polecam.
To jedna z tych dróg, które nie tylko się robi — ale które chce się powtórzyć.
Podobne przygody
SKLEP
- Prezent dla wspinacza - zestaw treningowy 3w1
189,00 złPierwotna cena wynosiła: 189,00 zł.149,00 złAktualna cena wynosi: 149,00 zł.
WESPRZYJ JEDNĄ LINĘ
Dzięki Twojemu wsparciu mogę spokojnie tworzyć kolejne artykuły, a Ty możesz czytać blog bez reklam. No i w ogóle sprawiasz, że mam motywację, bo ktoś to docenia! ❤️


Bądź na bieżąco