Mam taką śmiechową anegdotkę.

Razem z Rafałem coś nas zmotywowało i po pracy pojechaliśmy na Studnię Dusz VI.2+ na Ostatniej. Udało się zrobić ją Rafałowi w drugiej, a mi w trzeciej próbie.

Dumny z siebie, że „tak łatwo” poszło, a do tego zostało nam jeszcze trochę czasu na jedną drogę, stwierdziłem, że warto się jeszcze w coś wstawić.

Rafał zaproponował Filarek Bularza i Kaligórę (którą również przechowywałem w polecajkach).

I dobrze wiedział, co robi.

Dobrze wiedział, co to za droga i równie dobrze wiedział, że nie mam najmniejszych szans jej ukończyć. Chciał mi chyba trochę utrzeć nosa na tym słynnym trawersie.

No i dokładnie tak się stało.

Odpadłem.

Także moje ego wróciło na ziemię, popłakałem się i wróciliśmy do Krakowa.

Parking Słoneczne

Parking tutaj (byle nie na szczycie wzniesienia, gdzie mamy zakaz zatrzymywania i parkowania): Koordynaty Google Maps

Kilka tygodni później…

Parę tygodni później wróciłem na Kaligórę.

Tym razem trafił się największy możliwy upał. A że droga ma południową wystawę, to przypiekło nas jak frytki.

Ale wiecie… drogi trzeba robić.

Jaka jest Kaligóra?

Z pewnością intensywna!

Początek trochę odstrasza. Człowiek stoi pod ścianą, szuka chwytów i zaczyna się zastanawiać, czy na pewno jest we właściwym miejscu.

Ja zacząłem nawet kombinować, czy przypadkiem można wykorzystać ścianę sąsiedniej skały.

Dopiero kolejna próba przyniosła rezultaty, kiedy głowa trochę ochłonęła i przestałem szukać problemów tam, gdzie ich nie ma.

Kluczowe jest wejście lewą nogą. Trzeba ją wysoko podnieść i zdecydowanie stanąć na stopniu, który wcześniej służył nam jako główny chwyt na lewą rękę.

Dopiero po tym ruchu robimy wpinkę.

I nagle wszystko zaczyna mieć więcej sensu.

Kamil szuka swojej sekwencji
Lewa noga już w kluczowym miejscu

Dalej czekają nas całkiem fajne ruchy po płycie z małymi dziurkami. Trochę odciągów, trochę precyzji, ale wspinanie robi się zdecydowanie przyjemniejsze.

No i w końcówce pojawia się creme de la creme tej drogi.

Kant, powietrze i trochę psychy

Czyli wejście na kant skały.

Dość powietrzny manewr.

Tutaj mamy właściwie dwa warianty. Można próbować od razu kierować się kantem do góry albo zrobić tak jak ja – przetrawersować gładką ścianę w prawo i dopiero wtedy wyjść na kant.

Ten drugi wariant wydawał mi się łatwiejszy.

Chociaż chyba trochę nadużyłem swojego zasięgu.

Musimy więc odstawić prawą nogę na kant, na duży ząbek jak na moim filmiku

https://youtube.com/shorts/X3ZEFFqtSFs?feature=share

I tutaj, moim zdaniem, bardzo ważne jest to, jak ustawimy piętę.

Ja zrotowałem ją na zewnątrz, żeby palce i śródstopie atakowały ząbek prosopadle do podłoża – dobrze widać to na filmiku.

Dopiero kiedy ustawimy się obiema nogami na tym ząbku, uzyskujemy dobrą pozycję do wpinki.

Samo obicie drogi jest świetne, natomiast ten ruch może mocno przetestować nasz mental.

Ostatnia wpinka znajduje się gdzieś na wysokości naszych stóp.

Czyli w teorii wszystko jest super.

A jeśli odpadniemy?

Lecimy w powietrze.

I właśnie dlatego ten fragment może wydawać się znacznie trudniejszy, niż wynikałoby to z samego ruchu.

Rejon Ostatniej

Ogólnie bardzo podoba mi się ten rejon.

W obrębie Słonecznych Skał mamy do dyspozycji kilka ciekawych miejsc.

Moją ulubioną pozostaje Ostatnia, ale jest jeszcze Przełaz, gdzie znajdziemy kilka ciekawych, łatwiejszych dróg.

Kiedy natomiast robi się naprawdę gorąco, warto przenieść się na Ogrodzieniec.

A jeśli nadal będzie nam mało, to zaledwie kilka minut samochodem mamy Leśną z klasykiem Boogie Woogie VI.2 idealną skałę w lesie na upały

To właśnie lubię w tym rejonie – dużo wspinania, różne formacje i możliwość łatwego przeniesienia się w inne miejsce, kiedy warunki przestają być idealne.

A Kaligóra?

Intensywna, trochę stresująca, ale zdecydowanie warta zrobienia.

Szczególnie dla tego ostatniego wyjścia na kant. To właśnie ten fragment zostaje w głowie na długo.

Głosy gości / Wystaw ocenę
[Razem: 2 Średnia ocena: 5]