Czerwone Wierchy (po słowacku: Červené vrchy) to położony w centralnym kręgosłupie Tatr Zachodnich masyw górski, który wyrasta ponad trzy doliny walne: Kościeliską, Cichą i Dolinę Bystrej. Nadano mu taką nazwę ze względu na barwę (gwoli ścisłości rdzawo-brunatną), jaką latem i jesienią przybierają jego stoki. Dzieje się tak za sprawą rośliny o nazwie sit skucina, dość powszechnej byliny darniowej, która wygląda z grubsza o tak:

źródło: wikipedia.pl

W tamtejszej zielonej wyściółce znaleźć można też okazy o takich nazwach jak: przymiotno węgierskie, kosmatkę brunatną i boimkę dwurzędową.

Dla zwykłego turysty znacznie ciekawszym tematem będą nader sporych rozmiarów “dziury” w masywie. A warto wiedzieć, że tworzy go położona oddolnie “mieszanka” skał osadowych przykryta krystalicznym płaszczem brył granitu i gnejsów. Owe “dziury” składają się na katalog jaskiń – jednych z największych w całych Tatrach – ich nazwy to: Harda, Miętusia, Marmurowa, Wielka Śnieżna i Wysoka – Za Siedmiu Progami itd. Nic dziwnego, że rejon ten upodobali sobie speleologowie (ci profesjonalni) oraz grotołazi (amatorzy-pasjonaci). Badaniem owych grot w trybie “na serio” zajmował się m.in. gen. Mariusz Zaruski, którego przedstawiłem Wam w tym artykule:

Przysłop Mietusi – Panorama

Na powierzchni rzeźba terenu również swoim urozmaiceniem skutecznie zaprzecza nudnej jednostajności. Liczne granie, doliny oraz przełęcze, z których – moim zdaniem – na szczególną uwagę zasługuje Przysłop Miętusi (obszar na wysokości 1190 m n.p.m. w kształcie szerokiego siodła). Podziwianiu prześwietnych widoczków sprzyja fakt, że lokacja ta stanowi punkt przecięcia się kilku szlaków.

Z tej ławeczki przyjemnie spogląda się Czerwone Wierchy
Na lewo będzie widoczny Giewont – choć zdjęcie zrobione jest nieco wyżej
A na prawo Kominiarski Wierch oraz drewniane chatki na Hali Stoły

A skoro tak, to trzeba zakładać, że tam na pewno spotkamy (w szczególności w weekend przy dobrej pogodzie) innych fanów łażenia po górach. Niektórym z nich zapewne chciało się podejść na skraj lasu – pod Czerwoną Skałkę – ku niegdysiejszej kopalni odkrywkowej dostarczającej przede wszystkim rudy żelaza.

A już zupełną ciekawostką może być fakt, że przymiotnik “miętusi” wziął od nazwiska niejakiego Miętusa, trudniącego się (ponad cztery stulecia temu) pasterstwem na szeroką skalę. Ponoć przywilej wypasania tam owiec gospodarz ów uzyskał od samego króla Zygmunta III Wazy.

Zachodnie dwutysięczniki

Szukasz czegoś bardziej lajtowego? zerknij tutaj

Te cztery poniższe dwutysięczniki są bez cienia wątpliwości warte odwiedzenia:

  • Kopa Kondracka 2005 m
  • Małołączniak 2096 m
  • Krzesanica 2122 m
  • Ciemniak 2096 m

Że mają tyle metrów ponad poziom morza – to nawet dodawać nie muszę, a takie a nie inne ich wyszczególnienie wzięło się wprost z ich usytuowania – ze wschodu na zachód. W tej bowiem kolejności stąpać po nich będziecie, jeśli zdecydujecie się przeznaczyć ponad 8 bitych godzin na wycieczkę, opisaną w kolejnym paragrafie.

Aczkolwiek i tak poniższa trasa nie obejmuje Kopy Kondrackiej, która jest zanadto na wschód położona, aby tym razem o nią zahaczać. Taki “skok w bok” zbyt mocno (jak na kondycję przeciętnego piechura) wydłużyłby całą wyprawę, więc nie polecam go. No chyba, że ktoś ma się za hardkorowego trekkera i jest skłonny zaaplikować sobie nawet 12 godzin marszu…

Opis szlaku na Czerwone Wierchy

Zdobycie Czerwonych Wierchów to coś więcej niż tylko długi wypadem pod granicę ze Słowacją. Z tą Słowacją, która tak nasze kibicowskie humory popsuła (Euro 2021), odbierając nam szansę na zachowanie twarzy naszych – pożal się Boże – kopaczy.

Sam obszar jest łatwo dostępny (w sezonie letnim ze świecą szukać tam trudności technicznych, zimą sytuacja się komplikuje), szlaki dobrze oznakowane, a licząca niespełna 15 km trasa składa się de facto z 3 odcinków – poprowadzonych na ogół wzdłuż linii prostych.

  1. Dolina Małej Łąki – Przysłop Miętusi – Małołączniak
  2. Małołączniak – Krzesanica – Ciemniak
  3. Ciemniak – Dolina Kościeliska – Kiry

Zasadniczo biorąc, mało jest więc kluczenia, skręcania i omijania przeszkód. Wyjątkiem może być “niebieski” etap – wzdłuż szlaku na Małołączniak, w Kobylarzowym Żlebie. Jako że łatwiej się podchodzi niż schodzi, stąd taki kierunek trekkingu.

A jak wracać to najlepiej z Ciemniaka po w miarę łagodnym terenie. Dla mnie wierzchołek ten zawsze będzie mieć szczególne znaczenie, m.in. ze względu na wydarzenia tu opisane:

Dolina Małej Łąki

Otóż start następuje na obszarze Gronika we wsi Kościelisko, w pobliżu Wojskowego Ośrodka Szkoleniowo-Kondycyjnego w Zakopanem (w którym szkoli się m.in. pilotów). Tutaj za friko można zostawić auto. Znajduje się tam jedno z wejść do Tatrzańskiego Parku Narodowego, a kilkaset początkowych metrów biegnie Doliną Małej Łąki.

Przysłop Miętusi i Kobylarzowy Żleb

Niebieski szlak na Małołączniak
Kobylarzowy Żleb

Wpierw podążamy żółtym szlakiem, z którego nie zbaczamy w lewo, wciąż idąc prosto, gdy już przechodzi w niebieski. Nie zdołamy się jeszcze rozpędzić, a naszym oczom ukaże się rzeczony Przysłop Miętusi. Potem sceneria ulegnie zmianie: więcej roślinności, wapiennych brył i piarżysk. Najpewniej w pamięci zapadnie Wam przedzieranie się przez urokliwy wąwóz, jakim jest Kobylarzowy Żleb. Ostatni z jego etapów poznacie po rumowisku, w pokonaniu którego pomóc może łańcuch.

Czerwone Wierchy

Podejście
Widok na Giewont
Ostatnie metry na szczyt
Małołączniak szczyt. Od lewej Pawełek Kacper i Kubuś

Dalej droga wygładza się, wiodąc turystów przez Czerwony Grzbiet aż do pierwszego z wierzchołków: Małołączniaka. Od tej pory kolor czerwony wypełni nasze pole widzenia, bo takiego szlaku będzie się trzeba trzymać w trakcie etapu wiodącego po graniach. Wygodnie i łatwo tam się idzie (wzdłuż granicy, z rzadka przechodząc na stronę słowacką), aczkolwiek w razie mgły lub opadów trzeba zachować dużą ostrożność. Za ryzykiem przemawiają tamtejsze urwiska i stromizny.

Natomiast po minięciu Krzesanicy (najwyższego z wierzchołków, o charakterystycznych niemal pionowych ścianach) naszym oczom ukazywać się stopniowo coraz więcej kamiennych kopczyków. Od Ciemniaka zejście postępuje dalej – ku Chudej Przełączce, skąd można by (w teorii) urozmaicić sobie widoki, obierając tam szlak zielony przez Tommanową Dolinę. Naszą trasę w praktyce jednak wyznaczają czerwone drogowskazy i to one nas doprowadzą do ostatniej prostej. A ta z kolei wiedzie ku końcowi wędrówki, czyli na parking w Kirach.

Chuda Przełączka
Panorama przy zejściu z Ciemniaka szlakiem przez Tomanową Dolinę. W oddali Tomanowy i Smreczyński Wierch – zdjęcia z innego okresu
A tak wygląda zielony szlak przez Tomanową Dolinę
A tak gdybyśmy chcieli zejść do Hali Kondratowej z Kopy Kondrackiej

Dolina Kościeliska

Baranki przy ujściu Doliny w sezonie letnim

Idzie się głównie przez las, dolnymi partiami Doliny Kościeliskiej. Zmęczonym stopom zaleca się jeszcze odpoczynek w rejonie Cudakowej Polany. Tam po raz ostatni zmienimy szlak – tym razem to zielone strzałki wskazywać nam będą linię mety. A ponieważ mieszkam w Kirach, to mnie akurat zaprowadzą one wprost do domu. 🙂

Głosy gości / Wystaw ocenę
[Razem: 2 Średnia ocena: 5]