Rysa Freneya to jedna z tych dróg, które możesz znać na pamięć i nadal z niej spaść. Wyślizgane klamy, siłowe przechwyty i kilka miejsc, w których głowa pracuje równie mocno jak przedramiona.
Czy warto przyjechać na nią z daleka?
Mam takiego ziomeczka z Warszawy, dla którego wspinanie na Ścianie Słońca (Liban) w Krakowie to jedna z najlepszych miejscówek. U mnie jednak samo wspinanie nie jest jeszcze kryterium decydującym – ja potrzebuję jeszcze zrobić sobie kawkę w pięknym otoczeniu.
I właśnie tu z Freneyem mam zgrzyt, żeby wrzucić ją do listy TOP 20 najpiękniejszych dróg na Jurze.
Jeśli chodzi o sam rejon, to wspinaczkowo jest tu super. Drogi są nieco mocniejsze, ale dla słabszych zawodników mamy dosłownie obok Babę Jagę – ogromną skałę o świetnym jak na lokalne warunki przystało tarciu i niebanalnych ruchach. Formacje niemal tatrzańskie (np. Rysa Kurtyki VI+).
Wracając do Freneya – w tym zakresie trudności mamy jeszcze Kalcytówkę. Choć trzeba uczciwie powiedzieć: jak tylko poznasz klamy przy cruxie, to droga diametralnie „spada” z wyceny.
Jak pokonać Rysę Freneya?
Rysa Freneya jest taka, że możesz znać wszystkie patenty i to wcale nie oznacza, że ją zrobisz. I to jest w niej niesamowite.
Droga wyciąga z Ciebie energię, mimo że idzie się po dobrych, wyślizganych klamach. Ten wyślizg nie pomaga, szczególnie na początku – ten bulder jest naprawdę trudny, ryzykowny i jeśli masz „kija do wpinek”, to warto z niego skorzystać.
Ja nie mam jeszcze tak wyrobionej wytrzymałości, żeby przejść ją luzacko. Droga „wybiera” – więc żeby się nie spompować, trzeba robić resty i znaleźć do nich dobre miejsca. Także musiałem ją podejść od strony strategicznej tzn. strzepywanie rąk, resty, i wolna głowa (zwłaszcza w zacięciu, o czym w dalszej czesci wpisu)
Crux 1

Start to kluczowy bulder. Jak poznasz sekwencję, może pojawić się myśl, żeby ominąć pierwszą wpinkę, ale moim zdaniem nawet kiedy masz zapas mocy – warto ją zrobić.
Sekwencja:
Po postawieniu nogi na pierwszym stopniu (białe kółko) z klamy nr 0 robimy wpinkę. Chwyt dobrze działa na odciąg, a dla utrzymania równowagi druga noga robi flagę.
Lewą ręką łapiemy chwyt nr 1 – jest słaby, bardziej jako przejście, żeby dojść do chwytu nr 2, który jest już wyraźnie lepszy. On pozwala rozpocząć obrót w prawą stronę i jednocześnie podciągnąć nogi na drugi duży stopień (zaznaczony na biało przy kolanie).
Następnie sięgamy dużej klamy nr 3 i robimy wpinkę. Dochodzimy do długiej poziomej rysy (chwyt nr 4). Lubię stąd iść lekko w lewo z odciągu (chwyt nr 5), zrobić kolejną wpinkę i złapać w „serce”.
„Serce” to charakterystyczny, luźny kamień – ale nie na tyle, żeby miał wypaść. Musi tam siedzieć od lat, bo żaden ciężki wspinacz go nie wyrwał.
Crux 2 – wejście w rysę

Problemem są słabe stopnie. Osoby wysokie mogą od razu sięgać do wąskiej ryski (nr 5, druga widoczna ryską, omijasz pierwszą), ale jest ona daleko, więc ja wolę rozbić tę sekwencję.
Najpierw łapię odpękniętą płytę (średni chwyt nr 4), dokładam obie ręce, poprawiam nogi – prawa noga na dobrym stopniu – i dopiero wtedy sięgam do rysy (chwyt nr 5).

Potem długo nic się nie dzieje, aż do zacięcia.
Zacięcie
Na początku robiło na mnie ogromne wrażenie, ale kiedy zaczynasz się w nim rozstawiać, okazuje się, że da się znaleźć nawet sensowny rest.
Crux pokazuję na filmiku. Kończą się dobre chwyty od góry, zostaje wąska rysa w zacięciu na trzy palce i po lewej stronie mały wystający krzemień jako stopień. Wstajemy na nim i dajesz kontrę prawą ręką na wypór, żeby generować siłę na stopniu.
W ten sposób wstaję na tym małym pypciu i mogę wstawić prawą nogę na duży odłamek.
Jakoś w drugą stronę (rozpoczynając prawą nogą) to u mnie nie działa, bo ten prawy stopien jest wyżej.
Dopiero wtedy robimy wpinkę – poprzednia jest już poniżej nóg, co daje mocne uczucie powietrza pod nogami.
To mój ulubiony moment. Gdyby odjąć „czynnik głowy”, to jest to całkiem łatwe 🙂
Na koniec
Po zrobieniu Rysy Freneya poszedłem jeszcze raz, żeby sprawdzić, czy to nie był fuks. I za drugim razem też się udało.
Co o niej myślę teraz?
Rysa jest dobrze wyceniona. Będę tu wracał, żeby przekonać się, czy dalej jestem na VI.2+.
To dobra, lokalna outdoorowa siłownia i mam wrażenie, że tak właśnie traktują ją mocniejsi wspinacze.
Rysa Freneya VI.2+ Czy warto tu przyjechać z daleka?
Podobne przygody
SKLEP
- Prezent dla wspinacza - zestaw treningowy 3w1
189,00 złPierwotna cena wynosiła: 189,00 zł.149,00 złAktualna cena wynosi: 149,00 zł.
WESPRZYJ JEDNĄ LINĘ
Dzięki Twojemu wsparciu mogę spokojnie tworzyć kolejne artykuły, a Ty możesz czytać blog bez reklam. No i w ogóle sprawiasz, że mam motywację, bo ktoś to docenia! ❤️


Bądź na bieżąco