Takiej formacji jeszcze w życiu nie uświadczyłem. Totalny fenomen!
Podobne zdanie wyrazili bracia Maciek i Kacper, z którymi działałem w tzw. szybkiej trójce. Kacper dzień wcześniej prowadził Żebro Czecha i Grań Fajek, Maciek jeszcze przed chwilą sportową drogę Odlot na Zadnim Kościelcu, więc tym razem Sprężyna przypadła mi.
Choć słowo „przypadła” jest tutaj trochę na wyrost. 😉
Tak naprawdę, zanim zobaczyłem drogę, nie miałem pewności, czy w ogóle odważę się na nią wejść.
A na koniec czekała nas jeszcze wisienka na torcie – dwa piękne zjazdy w totalnej lufie!
Jaka jest Sprężyna?
Do Sprężyny podchodziłem z dużym szacunkiem. Z jednej strony wiedziałem, że to dobry wybór na moją pierwszą drogę o wycenie VI bo jest bardzo dobrze ubezpieczona hakami. Z drugiej strony sama formacja wygląda naprawdę konkretnie.
Można spotkać się z opiniami, że haków jest tutaj wręcz za dużo.
Powiem Wam uczciwie – zabrakło mi ekspresów do wpinek. 😅
Ale absolutnie nie będę na to narzekał. Jeśli mam możliwość zrobić wpinkę z kolejnego punktu, to po prostu ją robię. Wolę mieć jedną wpinkę za dużo niż jedną za mało.
Wyciąg 1 – czyli pierwsze spotkanie ze Sprężyną
Skończyliśmy drogę Odlot na Zadnim Kościelcu, więc musieliśmy kawałek zejść ścieżką w kierunku Sprężyny.
I wtedy zaczęła się pojawiać.
Najpierw charakterystyczny okap, a później prowadząca do niego płyta.
Wyglądało to groźnie. Aż ręce zaczęły się same pocić.
Ale kiedy stanęliśmy już pod samą drogą to formacje pojawiły się w 3d tzn.rysa, którą startujemy jest jednak głęboka, a płyta na końcówce wyciągu okazała się zdecydowanie bardziej połoga, niż sugerowała perspektywa z dołu.


Spojrzeliśmy na siebie.
Dobra. Robimy.
Dopiero pod koniec odchodzimy od dobrze asekurowalnej rysy na lewy skraj płyty, kierując się w stronę obitego stanowiska.
Na zdjęciu widać, że ostatni przelot znajduje się na styku z rysą, ale płyta jest dość łatwa.


To właśnie to stanowisko będzie później naszym punktem zjazdowym.
Co ważne – jeśli w którymś momencie zmięknie nam faja, zawsze możemy wycofać się i zjechać do podstawy ściany. Z tego powodu Sprężyna wydaje mi się naprawdę rozsądną propozycją.
I właśnie znad stanowiska zaczynamy też dobrze widzieć, że sam okap.
Wyciąg 2
No dobra.
Po to tutaj przyszliśmy.
Tak naprawdę mamy doczynienia z 2 okapami!
Z płyty ruszamy do góry, a następnie kierujemy się na lewy skraj mniejszego okapu, gdzie trawersujemy w prawo, będąc jednocześnie ograniczonym od góry drugim okapem.
Słyszałem wcześniej, że osoby wysokie mają tutaj przechlapane.
No cóż… mam 195 cm i jakoś szczególnie tego nie odczułem. 😎


Męczyła mnie jedynie jedna wpinka znajdująca się wysoko nad głową przed cruxem. Patrząc z perspektywy czasu, chyba powinienem był ją po prostu odpuścić.
Wewnątrz formacji szukamy chwytów w wąskiej, poziomej rysie. Jest ona również świetnym miejscem na małe friendy, ale dzięki dużej liczbie haków nie było takiej potrzeby.

Jedynego frienda, którego wykorzystałem, użyłem jako dodatkowego punktu do stanowiska.
Stanowisko budujemy z trzech haków + friend warto mieć ze sobą taśmę 240 cm, żeby wygodnie wszystko połączyć. Dołożyłem jeszcze średniego frienda, chyba żółtego albo czerwonego Wild Country.
I tutaj ważna rzecz.
Stanowisko robimy dosłownie na początku trzeciego wyciągu. Te linie się krzyżują, a jako punkt przecięcia służy nam stanowisko!
Obite stanowisko, do którego wiele osób podchodzi, znajduje się około trzy metry dalej. To stanowisko jest jednak od innej drogi, a jego lokalizacja będzie nam tylko przeszkadzać – musielibyśmy najpierw zejść niżej, żeby później wejść w zacięcie (trzeci wyciąg).
Dlatego zdecydowanie lepiej zrobić stanowisko z haków!
Wyciąg 3
Stanowisko jest półwiszące, ale bez większego problemu mieścimy się na nim we trójkę.
Ruszam do góry.
I wtedy powietrze zaczęło pachnieć burzą.
Wiatr zrobił się mocniejszy, niebo pociemniało, a ja pomyślałem, że może jednak trzeba będzie trochę przyspieszyć.
Na szczęście okazało się, że był to fałszywy alarm. Ufff
Mimo wszystko, nie chciałem już tracić czasu. Dołożyłem tylko jednego frienda niedaleko haka w okolicy cruxa i dalej praktycznie przebiegłem wyciąg.
A szkoda, bo to jeden z tych naprawdę miłych i przyjemnych zacięć, nie tak dużych jak Motyka, ale dobrych kilka metrów ma. Wspinanie wyprowadza nas na dużą, trawiastą półkę, prosto pod kolejne stanowisko kończące drogę.



Zjazdy – wisienka na torcie
Przygotowujemy się do zjazdu.
Zrzucamy linę zgodnie z kierunkiem grawitacji i zaczynamy zjazd do stanowiska nr 1 (o którym pisałem wyżej)

I tutaj zaczyna się kolejna część przygody.
Dwa spektakularne zjazdy w totalnej lufie.
To jeden z tych momentów, które trudno opisać słowami. Ściana znika pod nami, lina wisi w powietrzu, a człowiek może wreszcie spojrzeć na formację z zupełnie innej perspektywy.
I chyba właśnie wtedy najlepiej dociera do nas, jak niezwykłą drogą jest Sprężyna.


Podsumowanie
Jeśli szukacie ciekawej, dobrze ubezpieczonej drogi w Tatrach, z wyjątkową formacją i sporą dawką emocji – zdecydowanie warto się nią zainteresować.
A jeśli to ma być Wasza pierwsza VI?
Moim zdaniem – bardzo dobry wybór.
Bawcie się dobrze!

Z górskimi pozdrowieniami! 🏔️
Sprężyna na Kościelcu - Fenomenalna! 🧗
Podobne przygody
SKLEP
- 2x CHWYTO pocket! PROMO!
170,00 złPierwotna cena wynosiła: 170,00 zł.110,00 złAktualna cena wynosi: 110,00 zł.
WESPRZYJ JEDNĄ LINĘ
Dzięki Twojemu wsparciu mogę spokojnie tworzyć kolejne artykuły, a Ty możesz czytać blog bez reklam. No i w ogóle sprawiasz, że mam motywację, bo ktoś to docenia! ❤️


Bądź na bieżąco