Co mają torty do pejzaży?

Torty i torciki również od czasu do czasu pochłaniam, aczkolwiek na ich wyrabianiu się nie znam, a cukiernik ze mnie raczej lichy. Żywię natomiast głęboką nadzieję, że zasmakujecie w moich fotografiach i docenicie mój kunszt (bo trudno o smaku mówić, skoro to plik jpg 😉

Na poniższej fotografii widać wyraźnie trzy główne plany kompozycyjne i wszystkie one pięknie układają się w jedną zwartą całość niczym trójwarstwowy torcik właśnie.

Choć, biorąc pod uwagę skalę tej panoramy, to raczej o wielkim torcie należałoby mówić.

a) Na jego spodzie jest żyzna gleba, która obrosła nieznaną mi bliżej roślinnością. Wyglądała mi ona na kwiaty polne, a cały ten areał przypominał mi pole.

b) Potem mamy najpewniej iglasty korpus lasu, ponad którym rozpościera się biała puszysta „kołderka” o atmosferycznym rodowodzie.

c) Nad nią z kolei – masyw górski wżynający się w niebo – gdzieniegdzie poszarpanym, a w innych miejscach łagodnie wymodelowanym konturem grani. Bladoniebieska z szarobiałym obłokiem (na mój gust to chyba jakiś wątły stratocumulus) kopuła nieba wieńczy oba te plenerowe pejzaże.

Brakujący element kompozycji

Co ciekawe: jeśli bardziej przyjrzycie się centralnej części zdjęcia, to powinniście dostrzec dwie ludzkie postacie – bez cienia wątpliwości (a jak mniemam zapewne też bez cienia strachu) wchodzące w mroczną knieję. Żałuję, że tych dwoje nie znajdowało się bliżej, tak aby ich sylwetki lepiej było widać.

Wówczas bliżej takiej ilustracji byłoby do ideału. Ale skoro, mnie dużo brakuje do ideału (zwłaszcza jeśli chodzi o moje umiejętności w zakresie uwieczniania chwil), to oczywistym jest, że dzieła moje od perfekcji oddziela szmat drogi.

Notabene biegnąca zakolem droga (która kieruje widza do lasu) jest również widoczna w tym kadrze, a zastała nas ona na Wielkiej Polanie w Dolinie Małej Łąki. Nas – albowiem nie byłem sam, zmierzając ku Kopie Kondrackiej (2005 m n.p.m.) Towarzyszyły mi trzy sympatyczne panie, z których jedna stała się bohaterką innego ze zdjęć, które obejrzeć możecie na tych oto podstronach:

Znajdziecie ją zapewne równie łatwo, jak ja wydobyłem z pamięci zakopane niegdyś wrażenie, że ileś lat temu, gdzieś już na ekranie widziałem podobne do tej mgły zjawisko.

Ewidentnie szerokokątny obiektyw (17mm) pozwolił mi uzyskać większy plan, przy zachowaniu ciekawej i dość tajemniczej plastyki zdjęcia. Nisko uchwycone chmury zdają się sprawiać wrażenie, jakby „generowane” były z głębi lasu, w nie do końca naturalny sposób.

Mroczny Klimat Wielkiej Polany

Jeśli macie dostatecznie dużo lat, aby pamiętać pewien wyjątkowo trzymający w napięciu serial sprzed 2000 roku w reżyserii sławnego Davida Lyncha, to będziecie wiedzieć, do czego zmierzają me skojarzenia w momencie pisania tych słów. A jeżeli nie oglądaliście tego surrealistycznego mystery-horroru w reżyserii sławnego Davida Lyncha, to w google wpiszcie frazę „Twin Peaks forest” i porównajcie proszę wyniki z tymi moimi zdjęciami.

W komentarzach pod tekstem zechciejcie się wypowiedzieć, na ile Waszym zdaniem są to podobne klimaty, i czym powinien być wypełniony tort, abyście go chcieli spałaszować ze smakiem. Kończąc dodam, jeszcze, że mój „ulubiony przekładaniec podróżniczy” to – idąc od góry: słońce / chmury / szczyty / zbocza / las / ścieżka / ubita ziemia / jaskinia.

Głosy gości / Wystaw ocenę
[Razem: 1 Średnia ocena: 5]