Gdy zima ogarnęła Bieszczady swoim srogim mrozem, a śnieżna pierzyna pokryła szczyty gór, serce narciarza zaczęło tęsknić za zjazdami wśród malowniczych krajobrazów.

Mój wybór padł na dwa stoki: Wańkową i Gromadzyń. Oba oferują coś wyjątkowego, ale jednocześnie są jak dziecko i starszy brat – różni, ale równie interesujący.

Wańkowa

Koordynaty Google Maps: https://maps.app.goo.gl/bTZNrQwhyD4FDoav6

Zdjęcie wykonane w okresie świąt Bożego Narodzenia
Zdjęcie wykonane w okresie Świąt Wielkanocnych

Narciarski festiwal zacząłem od Wańkowej (17 min dalej od Leska), Nie mogłem się doczekać, aby sprawdzić swoje umiejętności na tym terenie: najpierw jest stromo (bardziej wymagająco), a później stok zdecydowanie się wypłaszcza. Taki profil doskonale nadaje się do nauki, tym bardziej, że na sam szczyt, nie trzeba wjeżdzać kolejką.

Otóż, orczyk – narciarskie zbawienie dla początkujących – pozwalał wjechać na umiarkowanie pochyłą część stoku, by poczuć radość z jazdy bez konieczności zdobywania olimpijskich wyczynów z samej góry.

Warto dodać, że w późniejszych godzinach na tym odcinku będą tworzyć się muldy, gdyż większość narciarzy hamując na stromiźnie, ściąga pierwsze warstwy śniegu i kumuluje je niżej.

Restauracja na Wańkowej

Położona przy samym stoku, jest miejscem, gdzie można odpocząć przy ciepłej herbacie. Zazwyczaj korzystam z takich dobrodziejstw w połowie treningu. Najczęściej zamawiam coś lekkostrawnego (mają dobre zupy, 15 zł), bo wiem, że dalej będę kontynuował trening. Czasem po intensywnych zjazdach zjadam większy posiłek.

W tym samym budynku znajdziemy również kasę, wypożyczalnie nart i toaletę.

Gromadzyń

Koordynaty Google Maps: https://maps.app.goo.gl/Xj4mZa1dMNb1CEqL9

Nieco dalej (30 min od Leska), kierując po Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej, znajduje się równie urokliwy Gromadzyń.

Tu stok miał swoje atuty – spokojne, płaskie początki, aby z czasem przerodzić się w bardziej stromą linię. Młodzieży, zwłaszcza snowboardzistom, przypadła do gustu ta mieszanka nachylenia i płaskiego terenu, dając im również nieco pola do popisu poza stokiem (wyjeżdżając na hopki poza barierkami).

Pomyślałem, że kiedy na stokach zaczyna robić się tłoczno jak na krakowskim Rynku, Gromadzyń może być lepszym wyborem. Tu jest mniej ludzi, a większość narciarzy pochodzi z okolicznych miejscowości. Jazda na nartach w tej atmosferze staje się jeszcze bardziej kameralnym przeżyciem.

Natomiast restauracja znajduje się 50m od stoku, co sprawia, że trzeba taszczyć narty.

Bystre

Koordynaty Google Maps: https://maps.app.goo.gl/ZCieMwidTqXqbWdt5

Dodatkowo, warto wspomnieć o jeszcze jednym stoku narciarskim na górze Bystre zaraz obok Baligrodu. Jego stromy charakter przyciągają śmiałków z całego regionu, a przynajmiej tak było kiedyś.

Niestety uważam, że czasy świetności Bystre ma juz za sobą.

Kiedy przyjechałem tu po mocnych opadach śniegu i stok był czynny tylko do połowy (można było zjechać od połowy stoku, mimo że góra była równie dobrze naśnieżona powyżej).

Natrafiłem na wiele nierówności terenu (zdecydowanie stok nie był ratrakowany), co miało negatywny wpływ na poczucie bezpieczeństwa jazdy. Na minus również orczyk, kórym wjeżdża się pod górę (przy takiej stromiźnie jest to bardzo niewygodne rozwiązanie)

Dodam, że tego dnia nie byłem w stanie podjechać swoim Peugeotem na parking (zakopałem się) i musiałem czekać aż obsługa dosypie piasku. Najwidoczniej nie był to ich pierwszy raz, a ja miałem kiepski dzień 🙂

Gdzie na narty w Bieszczadach?

Ceny biletów są zbliżone – w sezonie 2023/2024 to 95 zł na Gromadzyńiu i 110 zł na Wańkowej. Do cen należy doliczyć 10 zł kaucji za karnet, która jest zwracana.

Mimo że Wańkowa kosztuje troszkę więcej, warto zainwestować w tę dodatkową dziesiątkę za widok, który oferuje oraz możliwość skorzystania z orczyka, omjając w ten sposób znaczne pochylenie na początku. Dobra opcja jeżeli przyjechałeś z rodziną lub dopiero zaczynasz. Na plus bliskość restuaracji. Będąc tu masz wrażenie, że wszystko masz pod ręką.

Za to na Gromadzyniu uświadczysz mniej narciarzy.

Oba stoki są dobrze naświetlone w nocy i na bieżąco naśnieżne! Od świąt Bożego narodzenia do Wielkiej nocy, bądź pewny, że stoki będą czynne.

Bystre odradzam 🙁

Uherce Mineralne

A w drodze na narty, warto zahaczyć o jedno z ciekawszych miejsc w okolicy. Otóż, tuż przy trasie znajduje się urokliwy browar, który skradł moje serce – i podniebienie.

Browar w Uhercach Mineralnych to prawdziwa perełka dla miłośników kraftowego piwa. Pierwsze takie piwo wypiem kiedyś na mecie w biegu górskim “Rzeźniczek”, a nazywało się Ursa Maior. To chyba stąd się bierze mój sentyment do Bieszczad.

Choć ceny mogą być nieco wyższe (najdroższe kosztowało ponad 40 zł) niż przeciętne piwo, warto zrobić sobie przerwę na ten “inny” smak.

Zakupiłem kilka butelek w tym “Deszcz w Cisnej” (15 zł) o aromacie dymu oraz sera wędzonego, uzupełniony delikatnymi nutami suszonych śliwek.

Piwo miało niską goryczkę, co sprawiło, że smakowało jeszcze przyjemniej w domowym ognisku po intensywnych zjazdach na stoku.

Browar w Uhercach Mineralnych to jedno z tych miejsc, które sprawi, że wyjazd na narty stanie się kompletnym, pełnym smaków doświadczeniem. 🙂

Głosy gości / Wystaw ocenę
[Razem: 7 Średnia ocena: 4.6]