Góra Birów to jedno z tych miejsc na Jurze, w których wspinanie od początku ma trochę inny klimat niż zwykły wypad pod skałę. Z jednej strony mamy tutaj charakterystyczny, wapienny masyw z dużą liczbą dróg o bardzo różnym charakterze:

  • Długie i płytowe: Kiedy kobieta płacze
  • Po filarze: Taśma życia
  • Z okapem: Dynia Rachu Ciachu, Szara Płyta
  • Gładkie skradanie: Szara Płyta

a z drugiej – średniowieczną historię, drewnianą rekonstrukcję grodu na szczycie i cały krajobraz Podzamcza z zamkiem Ogrodzieniec w tle.

Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że przyjeżdżając do Birowa, jedzie się nie tylko na wspinanie, ale trochę również w podróż w czasie. Skały są tu dosłownie wciśnięte pomiędzy historię Jury, las i turystyczny chaos Podzamcza, dzięki czemu nawet zwykły dzień spędzony na drogach potrafi mieć znacznie więcej atmosfery niż klasyczne „parking–skała–samochód”.

Skały znajdują się blisko parkingu, a część rejonu jest dodatkowo osłonięta drzewami, dlatego Góra Birów potrafi być dobrym wyborem na gorące lato!

Co do parkingu to płaciłem 10 zł (dla wspinaczy taniej). Tutaj koordynaty Google Maps. Jak chcesz się dostać od razu pod skały, to nie trzeba wchodzić do Grodu po schodach. Najszybsza droga to na około – prawą stroną.

Byłoby szybciej idąc w lewo, ale ktoś zakupił tam działki i je ogrodził. Przeskakiwać przez płot również nie radzę, bo płot posmarowany jest smarem 😀

Wspinanie

Dynia Rachu Ciachu – Must do!

Jedną z dróg, które dobrze pokazują charakter Birów, jest Dynia Rachu Ciachu i nie ukrywam, że właśnie po nią tu przyjechałęm. To prawie trzydziestometrowa linia wyceniana obecnie na VI.2 na Cynamonowej Płycie i Filarze Birowa. Wg. mnie wycena uczciwa.

Najpierw mamy do pokonania płytę, gdzie musimy odnaleźć odpowiednie dziurki i zaufać nogom (problematyczne za pierwszym razem), a na samej górze czeka jeszcze kruks związany z okapem i wyjściem na wierzchowinę.

Paweł przed pierwszym cruxem na płycie

Okap przechodizmy po skosie i są dobre klamy.

Dojście do okapu można zrobić na dwa sposoby.

Trudniej: Iść wysoko do nyży, i dając ręce po krzyżu, używając kolejnego otworu rozpocząc trawers. Ta droga wydaje mi się czysta pod wzlędem stylu.

Łatwiej: Po pokonaniu płyty od razu wejść w okap na prawo, mając pod sobą do dyspozycji filarek, za pomocą którego można bardzo dobrze zrestować.

Kiedy kobieta płacze

Jeżeli szukamy drogi, która przez lata była jednym z klasycznych wyborów w swojej klasie trudności, warto zwrócić uwagę na Kiedy kobieta płacze – niesamowicie długa!

Aktualne bazy podają jej wycenę około VI.1, choć starsze źródła i wykazy przejść spotykają się również z wyceną VI+, co dobrze pokazuje, że jurajska skala potrafi żyć własnym życiem i że przed wyjazdem warto sprawdzić aktualne topo.

Generalnie zgadzam się z jej podniesieniem do VI.1. Na OS nie jest oczywista. Mamy do pokonania małą przewieszkę po dobrych klamach, z wyjściem na kant filara. To właśnie wejście na kant nie było dla mnie intuicyjne (trzeba dobrze uieć czytać drogi w skałach)

Przy przewiązywaniu się dobrze, przesunąć kolucho, żeby nie trzeć ciągle o te same miejsce

Taśma życia – Turnia nad Obozem

Na początku mamy do pokonania boulderowy problem. Mocno przewieszony, po dużych klamach. Potrzeba nieco odwagi.

Nyża, przez którą można przejść na drugą stronę skały. Znajduje się przy podstawie naszego startu, trzeba szczególnie uważać, żeby przypadkowo nie spasć na wychodzącego turystę. Asekurant musi się mieć na baczności!

Nastepnie nieco robi się nudnawo. Do końca nie wiadomo czy iść w lini ringów po klacie czy bardziej z lewej strony filara – tak właśnie szedłem. Także myślę, że nieco ustępuje urodzie “Kiedy kobieta płacze” oraz trudnościami.

Lisek Chytrusek VI+

Z Liskiem nie udao mi się zapoznać, ale na pewno to zrobie kolejnym razem. W końcu będę musiał rozprawić się z Szarą Płytą

Szara Płyta

Zaraz po Dyni Rachu, ciachu moja ulubiona!

Przypomina mi się Szara Płyta w Dolinie Kobylańskiej – zwłaszcza pod kątem wyślizgu. Ta w Birowie jest nieco łatwiejsza, ale za to kończy się fizyczną przeprawą przez jebutny okap.

Na płycie mamy do wykonania czujny trawers w lewo do dobrej dwójki. Problemem są nogi. Trzeba je dobrze ustawić, a pomaga nam w tym, uwaga: płyta dziurka, którą możemy przetrzymać używając kciuka!

Następnie trzymając pincha wchodzimy w okap i ten też jest problematyczny. Nie miałem na niego siły. Najlepiej wychodzić lewą stroną, gdyż na płycie będzie czekać na nas dziurka, powyżej klam, służaca do utrzymania równowagi (przyklejenia się do płyty)

Drogi dodaję do mojego Excela z najpiękniejszymi drogami na Jurze. Na prawdę warto tu przyjechać!

Głosy gości / Wystaw ocenę
[Razem: 2 Średnia ocena: 5]