Na Podzamczu już byłem – w końcu to mekka wspinaczy, głównie za sprawą Cimy. Jednak wtedy uczciwie powiem: za bardzo nie miałem się tam po czym wspinać. Wszystko wydawało się po prostu za trudne, więc kończyło się głównie na skale o wdzięcznej nazwie Adept.
Postanowiłem więc wrócić w ten rejon mocniejszy i właśnie nadeszła ta chwila.
Z Krakowa to zaledwie 1,5 godziny drogi, najlepiej z noclegiem na miejscu, żeby spędzić tam dwa pełne dni.
Podzamcze

Nocleg
Jeżeli chodzi o nocleg, to polecam Hotel Mały Książę na Podzamczu. Dzięki temu nie musicie dodatkowo wynajmować parkingu, bo bliżej skał już właściwie się nie da. Samochody stały bezpiecznie na miejscu, a my wychodziliśmy z buta w kierunku Cimy — jakieś 10 minut spaceru.
No i śniadanka? Kozak 🙂
Zostawiam numer telefonu: 608-815-521 – może uda się zarezerwować nocleg bezpośrednio i ominąć prowizję Bookinga.
Wspinanie
Ale wracając do wspinania – kiedy zaczynasz wspinać się w okolicach VI.2, nagle otwiera się cały potencjał tego rejonu.
Przetestowałem kilka perełek. Właściwie cała skała o nazwie 504 (bardzo blisko Cimy) to jedna wielka perełka.
Drogi: „Chłopaki nie płacą” 6b oraz „Prawie jak w Piachach 6c” mają bardzo wysokie noty za estetykę – i druga nazwa zdecydowanie nie jest przypadkowa. Struktura skały faktycznie momentami przypomina piaskowiec.
Dalej polecam „Małe Modrzewiowe Loty” VI.1+ przez jebutny okap, ale po klamach! Sama nazwa wiele tłumaczy 🙂
Całość na temat rejonu możecie przeczytać tutaj:
Filar Cimy VI.2+

A teraz chcę się skupić na tej jednej, wyjątkowej wspinaczce, po którą tak naprawdę tutaj przyjechałem. Chociaż oczywiście spotkanie z Ziomeczkiem po latach było ważniejsze – także pozdro dla Krzycha @varsabove.
Chodzi o słynny „Filar Cimy” z notą za estetykę 4.7/5
Na tę chwilę nie znam piękniejszej drogi w tym zakresie trudności!
Od dołu ściana wygląda imponująco. Idzie się po „dwójkach” – niektórych płytkich, niektórych bardzo dobrych. Czasem o stopień trudno i trzeba zaufać tarciu. Chwyty często przypominają skalne fałdy niż krawądki.
W końcówce znajduje się rewelacjny trawers (właściwy crux), który pokonujemy na odciągu – nogi bardziej na tarcie – aż dochodzimy do lewego skraju ściany, do dobrych chwytów, skąd trzeba wyjść do góry przez przewieszkę.
Cała ta sekwencja nie jest trudna technicznie, ale może blokować głowa, bo praktycznie cały czas czujesz powietrze pod nogami.
Crux 1 – start


Trudność sprawia już sam początek – wejście na filar. Tutaj, a przynajmniej dla mnie, znajduje się pierwszy crux.
Jak na niego wejść? Bardziej frontalnie? A może już od dołu przesuwać się w kierunku odłupanej płyty i tej odstającej, wyślizganej „bambuły” na samym kancie?
Właśnie tak zrobiłem – ale dopiero za drugim razem i miałem odczucie, że było łatwiej.
Łapiesz bambułę od góry za oblak i przesuwasz się w prawo na kant, korzystasz z odciągu, żeby wrzucić nogi wyżej… i trzeba zaufać tarciu na bambułce, którego akurat tutaj za wiele nie ma.
Środek drogi to właściwie dłuższy rest.
Crux 2 – trawers
Dopiero gdy dochodzimy do trawersu pod przewieszoną ścianką (okapem jeszcze trudno to nazwać, bo aż tak bardzo nie odstaje – chociaż podziwiam wszystkich, którzy idą wariantem prostującym), robi się emocjonująco.
Niestety odciąg w trawersie nie jest taki, że palce same się zaginają. Odległości między wpinkami również mogą trochę deptać psychę, ale… jakoś to wszystko działa.
Powoli przesuwam się w lewo. W końcu zostaję zblokowany w dziwnej pozycji bo skończyły się chwyty. Muszę zaufać nogom.
Następnie skręcam się i długim ruchem sięgam do „klamy” na lewą rękę – w poziomej rysie między ścianą a okapkiem. Osoby niższe mogą mieć problem z sięgnięciem, ale jeśli się uda, to jesteś w domu.
Prawą rękę daję po krzyżu do klamy obok i dzięki temu mogę przesunąć się do kantu, gdzie czekają już naprawdę dobre featury. Dopiero stamtąd robię wpinkę.
Cała ta sekwencja to istny majstersztyk!
O trudnościach i rozgrzewce
Trudnościowo uważam, że „Lipczyńska” i „Zacięcie” w Abazym są jednak trochę trudniejsze. Głównie dlatego, że środek Filaru to praktycznie jeden większy rest. To nie jest ciąg, który nas “bułuje” jak te dwie wspomiane drogi.
Jeżeli nie masz jeszcze takiego zapasu jak ja na tego typu petardy, żeby robić kilka prełek podczas jednego dnia, to na rozgrzewkę polecam:
- „Ani Grosza” za V- na skale 504,
- albo jeszcze lepiej „Szczawik Zajęczy” VI+ na Wielbłądzie. Bardzo ciekawa droga — idzie się praktycznie po samych odciągach.
A następnie wstawić się bezkozery w Filar Cimy!
Dogrzej paluchy na mojej CHWYTO

Progres zawdzięczam jej oraz no-hangom – regularny trening dał mi siłę na atak Cimy 🙂
Koniecznie dajcie znać, jak Wam poszło!
Filar Cimy VI.2+ najpiękniejsza droga jaką zrobiłem na Jurze⭐
Related posts
SKLEP
- Prezent dla wspinacza - zestaw treningowy 3w1
189,00 złOriginal price was: 189,00 zł.149,00 złCurrent price is: 149,00 zł.
WESPRZYJ JEDNĄ LINĘ
Dzięki Twojemu wsparciu mogę spokojnie tworzyć kolejne artykuły, a Ty możesz czytać blog bez reklam. No i w ogóle sprawiasz, że mam motywację, bo ktoś to docenia! ❤️


Bądź na bieżąco