Bellissima. Już sama nazwa mówi wszystko. Ta droga jest po prostu piękna.
Kiedy pierwszy raz byłem na Pazurku, uciekaliśmy przed burzą. Nie udało się wtedy zrobić Bellissimy, ale już wtedy wiedziałem, że wrócę właśnie po nią.
Charakter drogi jest bardzo urozmaicony. Dominuje wspinanie po płycie, są wygodne miejsca na odpoczynek, a na końcu czeka soczysty okap, który stanowi prawdziwy finał całej linii.
Kiedy się wspinać?
Piszę ten wpis przy… 40°C za oknem. Na szczęście upały nie są tutaj dużym problemem. Pazurek ma wystawę wschodnią, a dodatkowo ścianę osłania las, dzięki czemu znajdizmey ukojenie.
Jeżeli słońce mocno grzeje, warto poczekać do około godziny 12. Z kolei jeśli zależy Ci na szybkiej rozgrzewce, to przynajmniej asekurant będzie stał w cieniu.
Po południu słońce chowa się za skałę, która bardzo szybko się wychładza. My zaczęliśmy się wspinać około 12:30 i potrzebowałem dwóch prób. Licząc wcześniejsze przejście na wędkę, Bellissimę zrobiłem w sumie w trzeciej wstawce.
O samym rejonie i pozostąłych drogach możecie przeczytać tutaj: Pazurek
Patent na pierwszy crux
Przejdźmy od razu do konkretów.
Pierwsze dwie wpinki to spokojne wspinanie. Nie ma sensu się spieszyć ani niepotrzebnie pompować.
Pierwszy crux pojawia się mniej więcej przy trzeicej lub czwartej wpince.
Dochodzimy do charakterystycznego płata z wystającym ząbkiem. To właśnie on będzie naszym stopniem pod lewą nogę. Trzeba wysoko podnieść nogę, wejść na biodro i posłużyć się płytką kieszenią na lewą rękę dla utrzymania równowagi.
Cały ruch wykonujemy z charakterystycznego “fakera” na prawą rękę, którego łapiemy jeszcze z dołu. To on sprawia, że nie spadamy 🙂
Na początku miałem obawy, czy nie zostawię tam palca przy ewentualnym odpadnięciu, ale na wysokości klatki piersiowej znajduje się wpinka, więc całość okazuje się całkiem bezpieczna.
To bardziej crux psychiczny niż siłowy.
Po wejściu na ząbek sięgamy wysoko do kolejnej odspojonej płyty, chwytając ją oburącz w podchwyt. Tutaj wyżsi wspinacze będą mieli odrobinę łatwiej. Z tego miejsca pozostaje już wyjść na tarcie i skierować się do poziomej rysy pod okapem.
Odpoczynek przed finałem
Na okapie znajdują się dwie wpinki.
Jedna na dojściu, druga mniej więcej w połowie okapu.
Szczerze mówiąc, bez możliwości wpięcia do tej wyższej wpinki, byłoby mi znacznie trudniej zdecydować się na przejście cruxa. Na szczęscię mam wystarczający zasięg, żeby zrobić tę wpinkę przed rozpoczęciem właściwej sekwencji, czyli robię ją trzymając sie poziomej rysy.
Jeżeli nie masz takiej możliwości, pozostaje wpinać się już w trakcie wspinania, co zdecydowanie podnosi trudność.
Po zrobieniu wpinki obniżam się z powrotem do rysy, żeby trochę odpocząć. Prawa noga stoi bardzo dobrze, lewa szuka tarcia, więc nie jest to pełny no-hand, ale odpocząć można naprawdę solidnie. Kilka głębokich oddechów i rozpoczyna sekwencje.
Musze nieco przesunąć się na prawo.
Patent na pokonanie okapu
Startuję.
Po prawej stronie wpinki znajduje się odspojona płytka, którą łapię lewą ręką. Mieszcze tam trzy palce, ale zaciskam jeszcze kciuck,
Na dole okapu, tuż przy rysie, jest mała kieszień na podchwyt na prawą rękę. Bez tego chwytu praktycznie nie da się komfortowo złapać odspojonej płyty lewą ręką, żeby nas nie wyrzuciło.
Kiedy puszczasz ten podchwyt, 80% ciężaru momentalnie ląduje na lewej ręce.
Powyżej lewej ręki znajduje się coś na kształt półeczki. Poniżej wyglądło to obiecująco na prawą rękę, ale w rzeczywistości jest to bardzo słaby chwyt
Puszczając podchwyt, łapie go jako taką “pomockę” – tak na chwilę, bo zaraz wyciągnę się jak sprężyna do klyczowej klamy.
I tutaj zaczyna się zabawa.
Wariant dla wysokich
Tutaj miałem sporą przewagę.
Ustawiłem nogi w poziomej rysie, skręciłem biodro mocniej do ściany i z odspojonej płyty + pomockim sięgnąłem naprawdę wysoko prawą ręką do kluczowej klamy. W okolicy chwytu rośnie trochę chwastów, więc łatwo go zlokalizować jeszcze podczas robienia wpinki.
Gdy złapiesz tę klamę, właściwie masz crux za sobą.
Wariant dla niższych
Tutaj może pojawić się problem już z samym zrobieniem wyższej wpinki z poziomu rysy.
Jeżeli chodzi o ruchy, to sekwencja początkowo wygląda identycznie – podchwyt prawą ręką, odspojona płyta lewą.
Żeby jednak dosięgnąć kluczowej klamy, trzeba wykorzystać duży stopień na prawą nogę. Problem polega na tym, że to będzie dynamiczny ruch, lewa ręka musi mocno trzymać no i podczas ruchu praktycznie nie widać stopnia, więc warto wcześniej dokładnie zapamiętać jego lokalizacje.
Mam wrażenie, że właśnie ta sekwencja z prawą nogą jest prawdziwym crème de la crème całej drogi.
Wrażenia
Pierwszy crux przypominał mi trochę Studnię Dusz, głównie przez ruch z prawym fakerem. Dla mnie to absolutny majstersztyk – zresztą na Pazurku nie trafiłem jeszcze na drogę, która by mi się nie podobała )koniecznie przeczytaj cały wpis na temat rejonu). Bellissima bez żadnych wątpliwości trafia do mojego TOP 20 najpiękniejszych dróg na Jurze.
Nie mam też dużego doświadczenia z innymi drogami VI.3, bo zrobiłem ich jeszcze niewiele. Za to mam za sobą sporo VI.2+ i właśnie względem nich Bellissima wydaje mi się bardzo uczciwie wyceniona.
Na koniec
Warunki wcale nie były idealne.
Było za ciepło, a ja wróciłem prosto z ponad tygodniowego pobytu w Bieszczadach, gdzie praktycznie nie trenowałem wspinania.
Regularnie wzmacniam jednak przedramiona i palce na moich przyrządach CHWYTO. Dorzuciłem też jeden specjalny trening palców, którego jeszcze nigdzie nie opisywałem – niech na razie pozostanie tajemnicą.
I właśnie to najbardziej mnie zaskakuje.
Jeszcze w poprzednim sezonie kończyłem na VI.1.
Dzisiaj robię VI.3 i nie dlatego, że miesiącami patentuję każdy ruch. Bellissima padła w trzeciej wstawce.
Czy stać mnie na więcej?
Jestem przekonany, że jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa.
Related posts
SKLEP
- Prezent dla wspinacza - zestaw treningowy 3w1
189,00 złOriginal price was: 189,00 zł.149,00 złCurrent price is: 149,00 zł.
WESPRZYJ JEDNĄ LINĘ
Dzięki Twojemu wsparciu mogę spokojnie tworzyć kolejne artykuły, a Ty możesz czytać blog bez reklam. No i w ogóle sprawiasz, że mam motywację, bo ktoś to docenia! ❤️


Bądź na bieżąco