Wróciłem na Łabajową Skałę na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej – rejon, gdzie kiedyś nie szło mi najlepiej. A właściwie: szło mi dobrze, patrząc na poziom, na jakim wtedy byłem… a ten był poniżej VI.

Tutaj znajdziecie opis, dojazd i zdjęcia: Łabajowa Skała.

Tym razem spojrzałem na Łabajową z zupełnie innej perspektywy.

To, co dobrze zapamiętałem, to drogę Lewa Ręka w Ciemności VI.1+, która przechodzi przez potężny okap. Pamiętam, jak Piotrek walczył na niej dzielnie, tak że aż czułem ten ból jego lewej ręki i -byłem wtedy pewny, że weźmie blok. I choć bardzo chciałem się w nią wstawić tym razem, odpuściłem. Moim celem była Obladi-Oblada VI.2+. Nie chciałem się zbułować, a patrząc na ten okap — na pewno by tak było.

Na start rozgrzaliśmy się na Krakowskich Kobietach VI.1 – jak na początek wspinania dość mocno, ale już przywykłem do takich rozgrzewek. Zaskakująco ciekawa linia, idąca estetycznym kantem skały. Bardzo przyjemne wspinanie.

Krakowskie Kobiety, droga przechodzi prawą stroną okapu i odbija w lewo do zacięcia.

Obladi-Oblada to majstersztyk

⚠️ Uwaga: spoiler alert – w dalszej części opisuję cruxa, co może odebrać Ci szansę na przejście drogi w stylu OS.

Klasyk nad klasykami za VI.2+ to wspinanie po płycie. W porównaniu z „Abazym” (zacięcie) nie jest tak wytrzymałościowa, ale zdecydowanie bardziej techniczna i palczasta. Mordeczka sama się uśmiecha, nawet jak zrzuca.

Drogę podzieliłem na trzy części:

a) Start

Pierwsze trzy wpinki polegają na dojściu do odpęknięcia po lewej stronie – po dobrych chwytach. Będąc wyżej zaczynamy na nim stawać lewą nogą, mając prawą nogę szeroko. To moment, w którym można jeszcze dychnąć – ostatnia okazja przed trudniejszą sekwencją.

b) Pierwszy crux

Z tego miejsca wchodzimy w pierwszy crux (raczej łatwiejszy z dwóch).

Prawą rękę trzymamy w dobrej dziurce, a lewa trafia w niby szczelinę na trzy palce – ale realnie ciężko ją wykorzystać. Cała moc wychodzi więc z prawej ręki i wysoko ustawionej prawej nogi. Lewą nogą kontrujemy (flaga), żeby utrzymać równowagę.

To dość siłowy ruch, ale można sobie na niego pozwolić, bo strzelamy lewą ręką do bardzo dobrej klamy (1), z której robimy wpinkę.

Dalej dochodzimy do tzw. „okularków” (2) pod wyraźnym, lekkim wybrzuszeniem (mini-okapik). Łapiemy je prawą ręką tak jak “pinch”. Dochodzimy do nich trawersując na prawo (w rzeczywistości są to 2 kroki). Dalej musimy zamienić ręcę na okularkach i zabawa się zaczyna.

Kluczowe jest przełożenie rąk — ustawienie lewej ręki w okularkach, bo z tej pozycji:

  • prawą wychodzimy do średniej wielkości klamy powyżej (3)
  • lewą wkładamy w głęboką dwójkę (która napędza kolejny ruch) (4)

W tym miejscu robimy też wpinkę.

c) Główny problem

Tu zaczyna się dla mnie najtrudniejsze miejsce.

Nie potrafię jeszcze utrzymać równowagi na tyle, żeby zrobić to statycznie.

Z tej pozycji:

  • podciągam wysoko prawą nogę na wyślizganej dziurce
  • ruch wychodzi głównie z lewej dwójki (4)
  • wstaję i łapię prawą ręką słabą (płytką) dziurkę na 2-3 palce ale tylko na moment

…bo od razu strzelam do „fakera(5) (ok. 5 cm na lewo od pionowej ryski).

Na początku próbowałem łapać ryskę, ale nie trzyma – palce się nie zaginają (za to faker jest głęboki) i ręka szybko z niej wyjeżdża.

Trzeba celować w fakera (5), ale potrzeby precyzi.

U mnie to ruch dynamiczny – często po prostu nie trafiam i lecę. Gdybym robił to bardziej statycznie, miałbym większe szanse, ale do tego potrzebuję jeszcze więcej siły i kontroli.

Po złapaniu fakera trzeba szybko zapracować nogami bo środek ciężkości zostaje z tyłu, a ciało jest już po prawej stronie.

Jeśli ten ruch wejdzie — jesteśmy w domu.

d) Wyjście

Następnie po dobrych dziurkach dochodzimy do lekko przewieszonej rysy powstałej z odpękniętej płyty (6). Bardzo dobrze trzyma – idealne miejsce na wpinkę i chwilę odpoczynku.

Pokonujemy ją na dülfera. Będąc wysoko w rysie, łapię dodatkowo krawądki po lewej stronie.

To miejsce dalej może zrzucić, jeśli nie zachowamy sił – dlatego warto odpocząć przed wejściem w rysę.

Podsumowanie

Co myślę o drodze?

Choć jeszcze jej nie zrobiłem, zauważyłem jedną rzecz – trudności w okolicach VI.2+ wymagają ode mnie przynajmniej dwóch wyjazdów:

  • pierwszy na naukę drogi
  • drugi na przejście

Uważam ją za bardzo estetyczną linię i świetne techniczne wspinanie.

Czy to droga jednego ruchu?
Tak – ale tylko dla kogoś, kto już ją przepatentował.

Na OS, jak widać, trudnych elementów jest zdecydowanie więcej.

Polecam.

Głosy gości / Wystaw ocenę
[Razem: 2 Średnia ocena: 5]